Ale ja mam dość oleju w głowie, żeby mu o tym nie mówić.

— Terminal uruchomiony — odpowiedziała maszyna. Pierwszy raz zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby zepsuła się tak samo jak obierak Annie.

— Wiadomość dla nadzorcy rejonowego Aarona Simona Samuelsona, z kopią dla legislatora okręgowego Thomasa Scotta Drinkwatera, senatora stanowego Jamesa Richarda Langtona, przedstawiciela stanowego Claire Amelii Forrester i kongreswoman Janet Carol Land. — Jack oblizał wargi. — Priorytet dwa.

— Jeden! — wrzasnęła Celie. — Zrób z tego jeden, draniu!

— Nie mogę, Celie — odpowiedział Jack. Ten to miał cierpliwość. — Jeden jest do katastrof, jak na przykład napad, pożar albo powódź w stacji odbioru energii Y.

Na to mieliśmy się uśmiechnąć. Stacja energii Y jest niepalna i przy tych swoich wołowskich zabezpieczeniach nie może się zepsuć w żaden inny sposób. Nic nie może się dostać do środka, a ze środka wydostaje się tylko energia Y. Celie Kane — ta to w ogóle nie wie, jak się uśmiechać. Jej ojciec, stary Doug Kane, to mój najlepszy kumpel, ale on też nie może sobie z nią poradzić. Zresztą nigdy nie umiał, nawet jak była jeszcze dzieckiem.

— To jest katastrofa, cholerny półgłówku! Jak któryś z tych szopów zabije mi dziecko, sama rozerwę cię na strzępy, Jacku Sawicki!

— Hej, weź się w garść, Celie! — odezwał się Paulie Cenverno, a ktoś mruknął: — Suka.

Otwarły się drzwi i weszła Annie, trzymając za rękę Lizzie. Łobuzy przy pasie żywieniowym dalej przepychały się i pokrzykiwały.

— Proszę poczekać — odezwał się terminal. — Łączę się z przenośnym aparatem nadzorcy rejonowego Samuelsona.

Po minucie pojawiło się holo, nie naturalnych rozmiarów jak te w publicznej holowizji, ale malutkie.



37 из 355