Solve był uczciwym chłopcem, w każdym razie wówczas jako dziecko. Bez wahania chwycił więc pistolet i pobiegł z nim na Skenas.

Nie mógł ot tak, po prostu, odłożyć go na miejsce, nie miał prawa wchodzić do środka bez zaproszenia. Nieco drżącym głosem poprosił więc o rozmowę z generałem majorem Goranem Oxenstierną, ojcem Johana Gabriela.

Został przyjęty i podniecony opowiedział, jak to przed chwilą właśnie znalazł pistolet u siebie na stole, choć poprzedniego wieczoru wcale go tam nie było.

– Nie mogę tego pojąć – rzekł oszołomiony Goran Oxenstierna. – Nikt nie wchodził tutaj po tym, jak zamknąłem pistolet w skrzyni. Okno, co prawda, jest otwarte, ale przecież to piętro!

– Ja także tego nie rozumiem – stwierdził Solve. – Kto mógł wejść do mego pokoju nocą? W każdym razie chciałem go oddać od razu i prosić, byście sobie nic złego o mnie nie myśleli. Nie jestem złodziejem.

– Wiem o tym, Solve. Ktoś widocznie chciał spłatać ci figla lub też doprowadzić do tego, byś został oskarżony o kradzież. Zbadam tę sprawę.

Mimo wysiłków nie zdołali jednak niczego wyjaśnić.

Pewne światło padło na owo wydarzenie dopiero, gdy Solve skończył szesnaście lat, a zauroczenie Johana Gabriela Themirą, czyli Anną Kinvall, osiągnęło szczyt.

Zainspirowany historią miłości przyjaciela, także i Solve zaczął oglądać się za jedną ze służących na Skenas. Na imię miała Stina. Była dużą i krzepką dorosłą dziewczyną i z całą pewnością dawno już straciła wianek.

Solve, któremu spokoju nie dawała tętniąca w żyłach dojrzewająca krew, zaczął wieczorami snuć zakazane, roznamiętnione marzenia.

Pewnego dnia zobaczył Stinę przy pomoście do prania. Spódnicę miała podkasaną wysoko, w słońcu błyskały mocne uda. Wieczorem fantazje Solvego były jeszcze bardziej zmysłowe. Wyobrażał sobie te uda, na których lśniącej skórze strugi wody pozostawiły połyskujące krople. Wyobrażał sobie, że je gładzi, nie w dół, w stronę kolan, lecz w górę, ku nieznanym tajemnicom.



4 из 175