
Nie, w tym momencie Solve pragnął wierzyć, że przyjaciel uczynił decydujący krok z pełnym przyzwoleniem Anny.
Solve mógł zatem pójść za jego przykładem!
Ostrożnie więc podciągnął spódnicę jeszcze wyżej. O, Stina miała piękne nogi, nawet jeśli zbyt mocne i z nadto chropawą skórą. Ale to pewnie jego dotyk sprawił, że pokryły się gęsią skórką. Jakże wspaniale było móc otoczyć dłońmi jej kolana! Ogarnęło go drżenie, tak cudownie przyjemne…
Stina w milczeniu siedziała na skraju łóżka, uśmiechnięta oddychała ciężko.
– Ach, więc panicz zapragnął wkroczyć w dorosłe życie – szepnęła w końcu, gdy odważył się położyć dłoń na jej udzie.
Solve nie był w stanie odpowiedzieć. Czuł, jak krew pulsuje mu w żyłach, a w głowie aż szumi. Ciało płonęło, tętniło w nim i wibrowało; poczuł wilgoć na spodniach, ale było za ciemno, by ona mogła to zobaczyć. Dla Stiny jednak nie była to pierwszyzna, a ten młodzieniaszek, któremu mleko nie wyschło jeszcze pod nosem, zbyt wolno, jak dla niej, posuwał się naprzód. Nigdy w życiu pewnie nie zrozumie, co w nią wstąpiło, że ośmieliła się wkroczyć prosto do jego sypialni! Solve Lind z Ludzi Lodu pochodził wszak z jednej z bardziej szacownych rodzin na dworze. Oczywiście nie tak szacownej jak Oxenstiernowie, sami państwo, ale Lindów z Ludzi Lodu nigdy nie traktowano jako służby, mieli zdecydowanie wyższą pozycję. Powiadano, że ojciec Solvego, Daniel, nie tylko pełnił obowiązki adiutanta Gorana Oxenstierny, ale był także badaczem, a jego żona – wielką panią!
Teraz jednak nie było ich w domu. Siostra panicza, Ingela, wyjechała wraz z rodzicami, Solve został więc sam.
Może właśnie dlatego Stina ośmieliła się przyjść do niego?
Nie, cóż za głupstwa, na co jej tacy młodzieniaszkowie, kiedy mogła mieć każdego dorosłego parobka, którego tylko chciała! Ale ona po prostu miała ochotę! Miło od czasu do czasu posmakować takiego kogucika!
