Jakiż ten chłopak niezgrabny! Będzie musiała mu trochę pomóc.

Nie ociągając się uniosła spódnicę aż do pasa; nic pod nią, rzecz jasna, nie miała, było przecież lato i tak ciepło. Biedaczysko, dyszy ciężko jak ryba wyjęta z wody, chyba nie zemdleje?

Nie, Solve nie zemdlał, ale czuł, jak płoną mu wargi i krew wrze w całym ciele. Poczuł zawrót głowy, gdy spojrzał na ciemny trójkąt. Nie zdawał sobie w pełni sprawy, że jego dłoń dotknęła owego cudownego miejsca; uczynił to tak gwałtownie, że pociągnął za skręcone włosy, budząc gniew Stiny. Trwało to jednak tylko moment. Solve, kompletnie już oszołomiony, usłyszał szept dziewczyny:

– Nie tak szybko, mój miły, nie rozbierzesz najpierw mnie i siebie?

Ocknął się z osłupienia, wpatrzony w nią, leżącą na plecach na brzegu łóżka.

– Tak… tak, już – wyjąkał.

Z całych sił starając się zapanować nad sobą, zdołał wreszcie skupić się na rozsznurowywaniu jej bluzki i popadł w nowy zachwyt na widok cudów, które wyłoniły się spod płótna. Biedny Solve, ledwie zdążył ich dotknąć, a jego pierwsze miłosne doświadczenie dobiegło końca.

O, bólu i wstydzie! Cóż ona na to powie?

– No już, już, spokojnie, to przecież żadna katastrofa – zaszczebiotała. – Będzie jeszcze dosyć okazji. Ściągnij teraz te zabrudzone spodnie, a Stina już postara się ożywić małego przyjaciela!

Tak też się stało. Solve nie mógł pojąć, w jaki sposób zdołał to osiągnąć. Stina jednak okazała się niezwykle doświadczona; umiejętnie pobudzała chłopca, bawiła się z nim i pieściła, po czym usiadła na nim i ułatwiła mu wejście. A potem już w niej był i nie pamiętał o niczym poza tym, że leży w gorących objęciach kobiety i że najwyraźniej coś mu się udało, zaczęła się bowiem wić i z jękiem jeszcze mocniej przyciskać do niego. Miał wrażenie, że znalazł się w niebie i że taka właśnie będzie reszta jego życia.



7 из 175