Najodważniejszy mówił dalej:

„To dlatego odważyliśmy się prosić o waszą łaskawą pomoc…”

Więcej powiedzieć nie mógł. Ziemia się pod nimi zatrzęsła. Gdzie popełnił błąd?

„Mistrzu, ja…”

„Nędzne lizusy! – zagrzmiało z dołu. – Nie możecie sobie poradzić nawet z jedną smarkulą? A poza tym my nigdy nie bywamy łaskawi!”

Uff, straszne! Ale jak w takim razie powinni się wyrażać?

Formuła „my” kieruje myśli ku odległym czasom, kiedy królowie siebie tak określali: „My, król Svionów, Gotów i Wenedów”. Cóż, poczucie majestatu jest jak najbardziej na miejscu, nikt nie przeczy, jeszcze by tego brakowało!

Nowa próba.

– „Zaprawdę, Wasza Wysokość. Jest nas bardzo mało; tak, tak. Oddaj nam z powrotem naszych braci, o Wielki Mistrzu!”

Na odpowiedź trzeba było czekać. Niezadowolenie aż buchało z rozpadliny.

„Wasi bracia zniknęli. Nie mamy nawet ich żądnych krwi dusz!”

Bracia, którzy sami byli przecież duszami, czy też duchami otchłani z dawno minionego i zapomnianego stulecia, skulili się mimo woli na dźwięk słów swego pana.

Najodważniejszy z nich przemówił znowu drżącym głosem:

„Wielce szanowny Mistrzu, z największą czcią i uniżeniem prosimy cię, byś przysłał nam jakąś pomoc. Nie potrafimy pokonać tych bezbożników, tych wszystkich znaków i słów, które są w stanie nas unicestwiać”.

Głuchy, głęboki syk powrócił:

„Ilu potrzebujecie?”

„Gdyby nas było trzynastu, tak jak na początku, to dalibyśmy tym nędznikom radę”.

„Jak powiedzieliśmy, wasi bracia są nie do odzyskania. Dostaniecie dwóch i tylko dwóch. Oni są uodpornieni na znaki i głupie słowa. Tylko żebyście mi zdusili hołotę, potomstwo tych owładniętych pychą rycerzy i ich nędznych sprzymierzeńców! Dajcie nam zwycięstwo nad czarownicą Urracą, która nie chciała oddać swoich umiejętności dla naszej sprawy, zemścijcie się na niej, zniszczcie wszystkich, a zostaniecie sowicie wynagrodzeni! I nie przychodźcie tu więcej, by się skarżyć, jak jakieś żałosne psie pomioty!”



2 из 147