
– Tarald i Sunniva też do siebie pasowali, a skończyło się tak okropnie. Nie, musimy odmówić, i to stanowczo, niezależnie od tego, jak bardzo lubimy Niklasa.
Jakaż ona była ślepa! Ile rzeczy powinno było zwrócić jej uwagę! Już wtedy, dawno, dawno temu, kiedy prosiła Niklasa, by ją pocałował na próbę. Już wtedy powinna była odgadnąć, do kogo należy jego serce.
Zazdrość? Czy odczuwała teraz zazdrość? Nie, nic a nic. Nigdy nie była zainteresowana Niklasem. Uważała, że jest to niezwykle przystojny młody człowiek, ale niech Bóg broni, by żywiła do niego jakieś cieplejsze uczucia. Był jej kuzynem, bliskim krewnym, był jej bratem i przyjacielem z dzieciństwa.
– Jestem pewien, że twoi rodzice będą tego samego zdania – rzekł Mattias do Niklasa udręczonym głosem. – Porozmawiamy z nimi i zobaczymy.
Niklas stał, zgnębiony i zdenerwowany, i wpatrywał się w podłogę.
– Czy mogę pójść na górę, do Irmelin?
Rodzice Irmelin zawahali się.
– Idź – zgodził się w końcu Mattias. – Myślę, że możesz iść. – Ale… nie postępuj pochopnie, Niklas!
Chłopiec skinął głową, zaciskając mocno wargi, i wyszedł z pokoju.
Mattias przetarł ręką czoło. I on, i Hilda wyglądali na bardzo wzburzonych.
– No, to teraz ty, Villemo – powiedział nieobecny duchem. – Nie wyglądasz najlepiej. Możemy popatrzeć na twoje skaleczenia?
– Nie, nic mi nie będzie – odparła. – Powinnam się po prostu umyć, ale to mogę zrobić w domu. Gdybym się jednak mogła trochę ogarnąć, zanim mnie mama zobaczy…
– Tak, oczywiście, chodź ze mną – powiedziała Hilda swoim zwykłym, przyjaznym głosem, lecz także jej myśli błądziły daleko.
Ten dzień odmienił Villemo pod wieloma względami. Stała się zamyślona i przyciszona, wzdrygała się przestraszona, gdy rodzicom udało się wyrwać ją z zadumy przy stole czy wieczorem, kiedy wszyscy troje siedzieli w salonie.
Villemo weszła w bardzo pożyteczny okres zastanawiania się nad sobą. W końcu, po kilku tygodniach, usiadła w swoim pokoju i napisała list. List do Dominika.
