
A z drugiej strony wydaje mi się to głupie. Czego ja się boję? Śmierci? Ja, która nie mam już po co żyć i nikomu nie sprawiam radości.
Och, Dominiku, tak strasznie ciężko jest być samotnym! Mam na myśli samotność duszy. Oczywiście, powinnam była wyjść na spotkanie mojemu losowi tamtym razem, kiedy spotkałam żądnego krwi jeźdźca. Ale ja nie chcę być stratowana, to brzmi tak niegodnie, tak nieludzko!
Samobójstwo uważam jednak za wykluczone. Myślę, że takim postępkiem przyczynia się swoim bliskim jeszcze więcej bólu niż jeśli, jak ja, dręczy się ich psychiczną izolacją.
Wiesz, tego dnia kiedy E. (Villemo nie mogła się przemóc, by napisać pełne imię) umarł, wtedy wydarzyło się coś dziwnego. My troje, Niklas, Ty i ja, zawsze zastanawialiśmy się, co dla każdego z nas oznaczają te nasze żółte oczy. I ja, nieszczęsna istota, nigdy nie mogłam doszukać się przyczyny, dla której mam takie oczy. Zawsze było wiadomo, że my dwaj zostaliście obdarzeni rzadkimi zdolnościami, ale ja? I wtedy, gdy on był już konający, błagał mnie z całej duszy, bym wraz z nim przekroczyła granicę krainy cieni. Pokusa była niezwykle silna, sądziłam bowiem, że oto dopala się także i moje życie. Nagle jednak doznałam po raz pierwszy objawienia, miałam wizję czy jak to nazwać. Przeżycie było tak silne, że aż trudne do zniesienia. Ogarnęła mnie jakaś niezłomna pewność, że Ty, ja i Niklas musimy żyć dalej. Że zostaliśmy wybrani do czegoś tak okropnego, że dech mi zapierało. Co to takiego, nie mogłam pojąć, tyle tylko że mój przyjaciel E. jest w to w jakiś sposób zamieszany.
Miałeś kiedyś podobne przeczucie? Ty, który możesz dostrzec, co naprawdę kryje się w sercach ludzi? Podejrzewam, że ja właśnie dlatego tak się Ciebie boję i chyba dlatego pomiędzy Tobą a mną istnieje to napięcie, które znajduje ujście w drażniących, niemal agresywnych sprzeczkach. Zawsze sobie wyobrażam, że Ty wiesz o mnie wszystko, czuję się wtedy taka śmieszna i dziecinna, sama nie wiem jaka.
