
Podczas tych wizyt Nirgal uważnie słuchał długich ożywionych nocnych rozmów; zwykle siedział na podłodze lub chodził po pomieszczeniu, napełniając herbatą filiżanki dorosłych. Coraz częściej potwierdzał swoje odczucia, że zupełnie nie rozumie zasad tego świata. Nie pojmował zwłaszcza postępowania ludzi. Oczywiście, rozumiał ogólnie sytuację — wiedział, że na Marsie istnieją dwie, rywalizujące ze sobą strony, które walczą o przejęcie kontroli nad planetą, że Zygota jest przywódcą „ich” strony, co wydawało mu się pozytywne, i że areofania w końcu zatriumfuje. Przerażający natomiast wydawał mu się sam fakt udziału w tej walce, poczucie, że się jest jedną z decydujących cząsteczek historii. Często nie mógł z tego powodu zasnąć — kiedy wreszcie trafiał późno w nocy do łóżka, jego umysł wirował aż do świtu, atakując go rozmaitymi wizjami. On sam był w nich bohaterem, który przyczyniał się do zakończenia wielkiego dramatu, zadziwiając Jackie i wszystkich mieszkańców Zygoty.
Czasami, pragnąc się dowiedzieć czegoś więcej, podsłuchiwał nawet rozmowy dorosłych. Leżał wówczas na tapczanie w rogu i patrzył w ekran komputera, udając, że rozmyśla lub czyta. Dość często siedzący w pobliżu dorośli nie zdawali sobie sprawy z tego, że chłopiec słucha. Zdarzało się nawet, że rozmawiali przy nim o dzieciach Zygoty, choć przeważnie było to wówczas, gdy Nirgal czaił się w holu.
