
— Zauważyłeś, że większość z nich jest leworęczna?
— Hiroko musiała się zabawiać ich genami, jak pragnę zdrowia.
— Ona twierdzi, że nie.
— Wszystkie są już prawie tak wysokie jak ja.
— To tylko kwestia grawitacji. Hm, spójrz na Petera i resztę nisei. Urodzili się w sposób naturalny, a również większość z nich jest słusznego wzrostu. Ale leworęczność… To musi mieć związek z genetyką.
— Pewnego dnia Hiroko powiedziała mi, że istnieje prosta wstawka transgeniczna, która powoduje wzrost rozmiaru ciała modzelowatego w mózgu. Może przy nim majstrowała i leworęczność jest rezultatem tego działania.
— Sądziłem, że przyczyną leworęczności jest uszkodzenie mózgu.
— Tego nikt nie wie. Myślę, że fakt, iż dzieci mają sprawniejszą lewą rękę, także zaskoczył Hiroko.
— Nie mogę uwierzyć, że mogła się zabawiać chromosomami po to tylko, aby rozwinąć mózg.
— Pamiętaj, że najwcześniejszy etap rozwoju tych dzieci przebiegał ektogenicznie… Miała łatwiejszy dostęp…
— Słyszałem, że ich kości są słabe.
— Zgadza się. Na Ziemi miałyby problemy. Nie poradziłyby sobie.
— To znowu kwestia ciążenia. I problem nas wszystkich, szczerze mówiąc.
— Nie musisz mnie przekonywać. Złamałem przedramię, lekko machając rakietą tenisową.
— Leworęczni giganci, ludzie-ptaki, oto co nam tutaj wyrasta. Jeśli chcecie znać moją opinię, uważam że jest to dziwaczne. Wystarczy popatrzeć, jak biegają po wydmach, sprawiają wrażenie, że lada chwila uniosą się w powietrze i zaczną latać.
Tej nocy Nirgal, jak zwykle, miał kłopoty z zaśnięciem. „Ektogeni”, „transgeniczny”… Słowa te sprawiły, że poczuł się bardzo dziwnie. Światy biały i zielony, spiralnie skręcone w jedno… Chłopiec niespokojnie przewracał się w pościeli i godzinami rozmyślał, skąd u niego ten niepokój. Zastanawiał się też, co właściwie powinien odczuwać.
