— No to, tego… do widzenia — dodał jeszcze Jeremy.

Zwrócił się do Igora.

— Skąd wiedziałeś, że potrzebuję… — zaczął.

Ale dziwny przybysz zniknął już za drzwiami, a rozgorączkowany Jeremy dogonił go dopiero w warsztacie.

— O tak, bardzo tu ładnie — stwierdził Igor, który rozglądał się z miną konesera. — To chyba mikrotokarka Turnball Mk3, prawda? Widziałem taką w ich katalogu. Bardzo, bardzo ład…

— Nikogo nie prosiłem o asystenta — oświadczył Jeremy. — Kto cię przysłał?

— To my Igory, fir.

— Tak, to już wiem. Ale nie…

— Nie, fir. „To my Igory”, fir. Organizacja, fir.

— Jaka organizacja?

— Biuro zatrudnienia, fir. Widzi pan, chodzi o to… Częfto Igor znajdzie fię między jednym a drugim panem, choć bez żadnej fwojej winy, rozumie pan. Z drugiej ftrony…

— …Masz dwa kciuki — szepnął Jeremy, który właśnie to zauważył i nie mógł się powstrzymać. — Dwa na każdej dłoni!

— A tak, fir, to bardzo poręczne. — Igor nawet nie spojrzał. — Z drugiej ftrony nie brakuje ofób chcących zatrudnić Igora. No więc moja ciotka Igorina prowadzi ekfkluzywną agencję…

— Tylko dla Igorów?

— Och, jeft naf całkiem fporo, fir. Jeftefmy wielką rodziną.

Igor wręczył Jeremy’emu wizytówkę.

Jeremy przeczytał:


To my Igory

„Podamy rękę, gdy trzeba”

Stary Rathaus Bad Schüschein

s-mail: Takjafniepanie Überwald


Jeremy patrzył na adres semaforowy. Jego typowa ignorancja dotycząca wszystkiego, co nie ma związku z zegarami, tutaj się nie stosowała. Zainteresował się transkontynentalnym systemem semaforowym, kiedy usłyszał, że wykorzystuje liczne mechanizmy zegarowe, by przyspieszyć przepływ wiadomości. Czyli można wysłać list sekarem, żeby wynająć Igora? No, to przynajmniej wyjaśniało tempo.



33 из 315