– A co to, święto?

– Nie, panie komisarzu, to nie jest dzień świąteczny, ale wszyscy są w porcie z powodu tego trupa w Mazarze, dla którego sprawy dzwoniłem do pana, jeśli pan pamięta, w okolicach dzisiejszego poranka.

– Jeśli trup jest w Mazarze, to po kiego pojechali do portu?

– Nie, panie komisarzu, trup jest tutaj.

– Jezu Przenajświętszy! Jeśli trup jest tutaj, to dlaczego mi mówisz, że jest w Mazarze?

– Ponieważ trup był z Mazary, tam pracował.

– Catarella, rozumując, a raczej, powiedzmy, rozumując po twojemu: jeśli tu, w Vigacie, zostanie zamordowany turysta z Bergamo, to co wtedy powiesz? Że trup jest w Bergamo?

– Komisarzu, sprawa polega na tym, że trup jest przejezdny. Czyli strzelali do niego, kiedy znajdował się na kutrze rybackim z Mazary.

– A kto strzelał?

– Tunezyjczycy, panie komisarzu.

Montalbano machnął ręką i postanowił nie zadawać już pytań.

– Czy komisarz Augello też pojechał do portu?

– Tak jest.

Jego zastępca, Mimi Augello, na pewno będzie szczęśliwy, jeśli przełożony nie pojawi się w porcie.

– Posłuchaj, Catarella. Muszę napisać raport. Nie ma mnie dla nikogo.


– Halo? Panie komisarzu, panna Livia mianowicie do pana z Genui. Co mam zrobić? Mam łączyć czy nie?

– Łącz.

– Jako że pan mówił jakieś dziesięć minut temu, że nie ma pana dla nikogo…

– Nie gadaj już, tylko łącz… Livia? Witaj.

– Ładne mi witaj. Od kilku godzin próbuję się do ciebie dodzwonić. W domu również nie mogłam cię zastać.

– No tak, wyłączyłem telefon i zapomniałem włączyć. Powiem ci coś śmiesznego. Dzisiaj o piątej rano zadzwonił Catarella…

– Nie mam ochoty do śmiechu. Próbowałam o wpół do ósmej, piętnaście po ósmej, jeszcze raz o…

– Livio, już mówiłem, że zapomniałem…



3 из 181