– Dlaczego? A pan?

– Ja tu jeszcze zostanę.


Wśród wielu zdjęć, które przeglądał, znalazł grubą żółtą kopertę ze zdjęciami nagiej Karimy w pozach prowokujących lub zdecydowanie sprośnych. Składały się na coś w rodzaju wzornika handlowego, który bez wątpienia odpowiadał towarowi najwyższej jakości. Jak doszło do tego, że taka kobieta stała się prostytutką, zamiast znaleźć sobie męża lub bogatego kochanka, który by ją utrzymywał? Na innym zdjęciu Karima w ciąży wtulała się w wysokiego, jasnowłosego mężczyznę i patrzyła na niego zakochanym wzrokiem. Był to przypuszczalnie ojciec Francois, Francuz, który znalazł się przejazdem w Tunezji. Inne fotografie ukazywały Karimę z czasów, kiedy była małą dziewczynką, razem z trochę od niej starszym chłopcem – wydawali się bardzo do siebie podobni, mieli takie same oczy, musieli być rodzeństwem. Jego zdjęć, wykonanych w różnych latach, było bardzo dużo. Na ostatnim z nich Karima, z kilkumiesięcznym dzieckiem na rękach, stała obok brata, który miał na sobie jakiś mundur i trzymał karabin maszynowy.

Komisarz wziął fotografię i zszedł na dół. Kobieta tłukła w moździerzu mielone mięso, do którego wrzucała ziarenka gotowanej pszenicy. Na talerzu, czekając na swoje miejsce nad ogniem, leżały gotowe szaszłyki mięsne, każdy zawinięty w liść winorośli. Montalbano zebrał czubki palców w kształt miseczki, karczocha, po czym skierował je w dół i znowu do góry. Kobieta zrozumiała pytanie. Najpierw wskazała moździerz.

– Kubba.

Następnie wzięła do ręki szaszłyk.

– Kebab.

Komisarz podsunął jej zdjęcie, pokazując palcem mężczyznę. Kobieta odpowiedziała niezrozumiale. Montalbano wkurwił się na siebie: dlaczego tak szybko odesłał Buscaina? Potem przypomniał sobie, że Tunezyjczycy przez lata mieli do czynienia z Francuzami. Spróbował.

– Frere?

Oczy kobiety rozbłysły.

– Oui. Son frere Ahmed.

– Ou est-il?

– Je ne sais pas – odpowiedziała, rozkładając ręce.



49 из 181