
– Jak to?
– Cóż, wie pan przecież, jak nas zmieszano z błotem z powodu tej transakcji ze Związkiem Radzieckim. Więc teraz pomożemy się wzbogacić rodakowi.
– Doskonale. Co powinienem zrobić?
– Przede wszystkim proszę mi zapewnić gwarancję od pańskiego moskiewskiego kontrahenta, że kiedy pan przywiezie mydło, on dostarczy panu określoną liczbę antykwarycznych dzieł sztuki na określoną sumę i załatwi transport tych rzeczy na Zachód. A na Zachodzie będzie pan mógł te antyki zamienić na pieniądze.
– Dobrze. Myślę, że nie będzie z tym trudności.
– A jak wyglądają te starocie? To coś oryginalnego czy te same przedmioty, które widujemy tu na wystawach?
Tego właśnie nie wiem, smętnie pomyślał Ross, a powinienem. Wiem natomiast dużo – nawet za dużo – o rosyjskich blondynkach, rudych, no i o wódce.
– Część tych antyków to coś wspaniałego. Myślę, że nie miał pan okazji oglądać niczego w tym rodzaju. Zresztą i teraz zapewne nie będzie pan miał okazji. Najprawdopodobniej sprzedam to wszystko na aukcjach w Paryżu albo w Londynie, może w Genewie. Oczywiście będzie można to zrobić także w Nowym Jorku, ale na aukcjach europejskich antyki uzyskują wyższe ceny, niż w Ameryce.
Rozdział 2
TAJEMNICZY ŁADUNEKSzef KGB Mudrakow był tego ranka jak zwykle świeży, dziarski i dobrze ubrany. Do rozpoczęcia dnia pracy pozostało mu jeszcze kilka minut. Jak zwykle, spędził je przed lustrem, umieszczonym w gabinecie tak, żeby niezbyt rzucało się w oczy, a jeśli już, to aby nie sprawiło wrażenia czegoś wstydliwie skrywanego.
Z lustra spoglądał na niego mężczyzna w średnim wieku, z wydatnym podbródkiem, odziany w nienaganny garnitur i skromny krawat, taki, żeby nie czepiał się go nikt z kolegów w Biurze Politycznym, nawet pod wpływem zgagi.
Wrócił za biurko i rozparł się w wygodnym fotelu.
