
Dziewczyna pokręciła głową, zapaliła papierosa i zaciągnęła się głęboko.
– W ani jedno słowo. Do tej pory nie było przecież żadnych kłopotów…
Maren poruszyła się niespokojnie na brzegu biurka.
– Myślisz, że ktoś jej kazał przeciągnąć podpisywanie umów?
Jane zmarszczyła czoło.
– Nie wiem. Ale coś tutaj z pewnością nie gra – mruknęła ponuro. – Chciałam ci właśnie o tym powiedzieć. Planowałam jednak wcześniej poważną rozmowę z Angie Douglass.
– Powinnaś mnie wcześniej o tym poinformować!
– Myślałam, że i tak masz dosyć kłopotów.
Jane uśmiechnęła się przepraszająco. Maren odwzajemniła ten uśmiech.
– Masz rację – westchnęła cicho.
– Czy Sterling dzwonił z powodu tych umów?
Maren wzruszyła ramionami.
– Nie mam pojęcia. Powiedział tylko, że to bardzo ważne. Kiedy okazało się, że nie mam czasu w godzinach pracy, zaprosił mnie nawet na kolację. – Starała się pokryć zdenerwowanie lekkim tonem.
– Więc masz randkę ze słynnym Kyle’em Sterlingiem? – spytała Jane i zachichotała nerwowo.
– Czuję się raczej tak, jakby mnie wezwano na dywanik – mruknęła Maren.
Jane wstała i zgasiła nie dopalonego papierosa w mosiężnej popielniczce.
– Poradzisz sobie – rzuciła kierując się do wyjścia.
– Skąd ta pewność?
Jane spojrzała na Maren spod oka. Udając zmieszanie dotknęła czoła, jakby starając się coś przypomnieć.
– Pamiętasz to powiedzenie? Zaraz, jak to było? Im kto wyżej siedzi, tym głośniej spadnie czy coś takiego… – powiedziała starając się zachować powagę.
– Tak, było coś takiego – powiedziała Maren, uśmiechając się z pewnym przymusem.
Jane wyszła, dusząc się ze śmiechu. Kiedy zniknęła za drzwiami, Maren zabrała się ponownie do studiowania umów. O co tu chodzi? Czy Kyle Sterling chciał się wycofać ze współpracy z Festival Productions?
Zaczęła się zastanawiać, kiedy widziała go ostatnio. Zimny dreszcz przebiegi jej po plecach.
