
Nie minęło pięć minut, kiedy pojawiła się w drzwiach. Pod pachą trzymała pokaźny plik.
– Jesteś pewna, że chcesz wszystkie?
Maren kiwnęła głową. Stos papierów wylądował na biurku. Obie kobiety przyglądały mu się przez chwilę ze zdumieniem.
– Żaden nie jest podpisany? – spytała z niedowierzaniem Maren, biorąc do ręki pierwszy dokument.
Potrząsnęła głową. Wciąż nie mogła uwierzyć własnym oczom.
– Nie było takiej potrzeby.
– Ale przecież zaczęliśmy już robić niektóre rzeczy. Choćby ten film grupy Mirage… – Maren potrząsnęła kolejną umową. – Mówiłam Tedowi, że kończymy to za kilka tygodni.
Sięgnęła głębiej.
– A co z Joeyem Righteousem? Obiecałam mu, że będzie miał swój film przed tournee w Japonii.
– To znaczy kiedy?
– Pod koniec czerwca.
– O Boże, przecież mamy już kwiecień!
– Co tu się dzieje, Jane?
Sekretarka, która zawsze chętnie służyła wszelkimi informacjami, rozłożyła bezradnie ręce.
– Nie mam najmniejszego pojęcia – jęknęła. – Przez ostatnie tygodnie nie mogłam uzyskać żadnych Informacji ze Sterling Recordings. Angie Douglass, która zajmuje się umowami, wciąż daje wykrętne odpowiedzi… Od tygodnia do niej dzwonię co najmniej dwa razy dziennie…
Jane opadła bez sił na stojące obok biurka krzesło. Maren podniosła wzrok znad kolejnej umowy.
– Powiedz dokładnie, co ci mówiła.
Dziewczyna machnęła ręką.
– Och, nic wielkiego: pana Sterlinga nie ma w mieście. Proszę zadzwonić później – przedrzeźniała głos Angie. – Albo: wykonawca chce skonsultować warunki umowy ze swoim prawnikiem, lub podobne głupstwa.
Sekretarka skrzywiła się, jakby jadła cytrynę i sięgnęła do kieszeni żakietu po papierosa. Maren zauważyła, że Jane wyglądała na zmęczoną i przepracowaną: miała niezdrową, bladą cerę, a pod jej oczami pojawiły się wyraźne cienie.
– To znaczy, że nie wierzysz w to, co mówiła? – spytała patrząc na nią z napięciem.
