
Diana poznała Andyego na koktajlu dla przedstawicieli prasy, niedługo po tym, jak rozpoczęła pracę w redakcji. Prosto z przyjęcia przeszli do małej włoskiej knajpki, gdzie przegadali bite sześć godzin. Wkrótce ani się obejrzała, jak Andy zaproponował jej, aby zamieszkali razem.
Upłynęło pół roku, zanim się zgodziła, bo obawiała się utraty niezależności. W końcu jednak uległa, bo szalała za nim, podobnie jak on za nią. Pasowali do siebie idealnie. Andy był wysokim, przystojnym blondynem, członkiem tenisowej reprezentacji uniwersytetu Yale. Pochodził z zasiedziałej nowojorskiej rodziny, a na uniwersytet w Los Angeles przeniósł się, aby studiować prawo. Po dyplomie podjął pracę jako radca prawny w sieci przedsiębiorstw zajmujących się organizacją imprez artystycznych. Pasjonowała go zarówno ta praca, jak ludzie, z którymi się spotykał; Dianie to imponowało. W oczach przełożonych cieszył się dobrą opinią ze względu na umiejętność obsługi prawnej skomplikowanych operacji. Diana chętnie chodziła z nim na przyjęcia, gdzie spotykały się gwiazdy show-biznesu, ich pełnomocnicy, reżyserzy i agenci. Obracanie się w takich sferach łatwo mogło przewrócić mu w głowie, ale Andy traktował to wszystko z odpowiednim dystansem.
