– No, niby nic wielkiego, tylko ta baba jest strasznie upierdliwa, fotografik już dwa razy groził, że zwinie majdan, ale w naszym fachu to normalka.

– Więc o co chodzi? O czym mi jeszcze nie powiedziałaś?

– Widzisz… znowu mam okres. To takie przygnębiające… – Jej oczy znów wypełniły się łzami, ale Andy zdawał się tym nie przejmować.

– I cóż takiego się stało? To tylko znaczy, że musimy próbować do skutku. Przecież jesteśmy ze sobą dopiero pół roku, a niektórzy ludzie czekają na dziecko rok albo i dwa. Nie zamartwiaj się tak, odpoczywaj i baw się dobrze. Kocham cię, głuptasku! – Było mu przykro, że Diana każdego miesiąca wpada w taką panikę, ale nie przypuszczał, aby działo się coś złego. Możliwe, że szkodziła im stresująca praca. – Może w przyszłym miesiącu w odpowiednim czasie wyjedziemy gdzieś na parę dni? Oblicz sobie, kiedy to ma być i powiedz mi.

– Kocham cię, Andy! – Uśmiechnęła się przez łzy. Kochany chłopak, jak on potrafił ją pocieszać. – Żebym to ja umiała tak się wyluzować! Chyba powinnam pójść do specjalisty, a przynajmniej spytać Jacka, co o tym myśli.

– Nie bądź śmieszna! – Dopiero teraz głos Andyego zdradzał zdenerwowanie. Absolutnie nie życzył sobie, aby żona wtajemniczała szwagra w szczegóły ich intymnego pożycia. – Przecież nikomu z nas nic nie brakuje.

– Skąd wiesz?

– Po prostu wiem. Proszę cię, zaufaj mi.

– Och, przepraszam. Działa mi to już na nerwy, co miesiąc ta sama historia. Trochę gorzej się poczuję, kichnę, brzuch mnie rozboli, a już chwytam się tego kurczowo i myślę, że jestem w ciąży. A potem nagle bach! i po wszystkim.

Nie potrafiła opisać mu rozczarowania, jakiego doznawała co miesiąc. Żyli ze sobą od trzech lat, a po pół roku od ślubu chciała już nosić pod sercem jego dziecko. Tymczasem najwyższe piętro w ich domu świeciło pustką jak wyrzut sumienia. To z myślą o dzieciach kupili taki duży dom.



43 из 314