Andrew Douglas był w ogóle sympatycznym, kontaktowym facetem dającym się lubić, to też Diana z radosnym podnieceniem myślała o przyszłym wspólnym życiu. Po pierwszym roku trwania w związku pojechali razem do Europy, gdzie najpierw pokazała mu swoje ulubione zakątki w Paryżu, a potem odbyli wycieczkę doliną Loary. Odwiedzili jeszcze młodszego brata Andyego, Nicka, mieszkającego w Szkocji, a po powrocie do kraju zaczęli snuć luźne plany na najbliższe lato. Zaręczyli się po półtora roku chodzenia ze sobą, a datę ślubu wyznaczyli na czerwiec. Zamierzali wybrać się w podróż poślubną po Europie – tym razem na południe Francji, do Włoch i Hiszpanii. Diana dostała w swojej redakcji trzy tygodnie urlopu. Andy wyprosił tyle samo u swoich szefów.

Rozglądali się za domem w Brentwood, Westwood i Santa Monica. Brali pod uwagę nawet możliwość dojeżdżania z Malibu, gdyby wypatrzyli tam coś naprawdę atrakcyjnego, w końcu jednak znaleźli dom swoich marzeń w Pacific Palisades.

Przez całe lata mieszkała tam wielka rodzina, utrzymująca dom w idealnym stanie, ale kiedy dzieci dorosły i wyfrunęły z rodzinnego gniazda, rodzice z bólem serca zdecydowali się sprzedać dom. Andy i Diana zakochali się w nim od pierwszego wejrzenia. Był przestronny, chaotycznie zaplanowany, ale przytulny i ciepły, otoczony drzewami, z dużym ogrodem, gdzie w przyszłości mogły się bawić dzieci. Na piętrze znajdował się apartament przeznaczony dla pana domu, oddzielne gabinety dla każdego z małżonków i gustownie urządzony pokój gościnny, a na facjacie – cztery sypialnie dla dzieci.

W maju dom był ostatecznie wykończony i Andy wprowadził się tam na trzy tygodnie przed datą ślubu. Jednak nie zdążył rozpakować wszystkiego, więc rodzice Diany zamówili kolację na jej panieński wieczór w restauracji „Bistro”. Diana zostawiła w holu swoje bagaże przygotowane na podróż poślubną.



6 из 314