Niedługo później KHAD rozstrzelał swego konfidenta, okazało się bowiem, że oskarżał fałszywie, mając z mieszkańcami obu wiosek zatargi natury personalnej. Atak zaś na zastawę tak naprawdę był dziełem niezależnego chwilowo od nikogo pułkownika Munawara Rafi Hafiza, bazującego niekiedy w kiszłaku Szindzaraj. Ponieważ jednak tymczasem namnożyło się już całkiem nowych i świeżych ataków na posterunki i w kancelariach panował nieopisany bajzel, logistyka zawiodła i kiszłaku Szindzaraj zapomniano zbombardować. Zamiast tego szturmowce Su-17 zrzuciły bomby na będącą całkiem ni pri czom i pokojowo usposobioną wioskę Mirab Chel. I przemieszały ją z ziemią. Dokładnie, można by rzec: na gładką masę, jak nadzienie do pielmieni. Destrukcji uległy nawet okoliczne urwiska skalne i płaskorzeźby na nich, pamiętające Seleucydów.

Tymczasem Paweł Lewart wyszedł ze szpitala.

A mieszkańcy wiosek, jak zwykle, spędzili do kupy rozpierzchnięte barany. Jak zwykle, pogrzebali zabitych krewnych i znajomych. I – jak zwykle – wzięli się za odbudowę.

* * *

Od ryku turboodrzutowych silników zatrząsł się cały budynek. Z położonego nieopodal pasa startowego zrywał się właśnie i ostro szedł w górę „Gracz”, szturmowy myśliwiec bombardujący Su-25, z daleka rozpoznawalny po krótkich skrzydłach i eleganckiej sylwetce.

Lewart chrząknął. Podoficer dyżurny z pagonami sierżanta uniósł wzrok, odłożył czytane „Znanije-Siła”. Na biurku leżał jeszcze „Krugozor”, „Iskatiel” i „Rybołow sportsmen”. Lewart odczekał, aż ucichnie ryk silników.



15 из 214