– A ojciec tego pana co? – przerwała z zaciekawieniem Janeczka.

– Ten pan miał na imię Franciszek i nazywajmy go tak, żeby nam się nie myliło. Ojciec pana Franciszka już nie żył w owym czasie, umarł wcześniej niż dziadek, znaczkami się nie interesował. Natomiast pan Franciszek owszem. Zaraz po pierwszej wojnie światowej również zaczął pracować na poczcie, był tam niejako następcą swojego dziadka i oczywiście również kolekcjonował znaczki, z tym, że już w znacznie szerszym zakresie. Ten pierwszy zbiór uzupełnił znaczkami stemplowanymi, próbując stworzyć dwie identyczne kolekcje, jedną czystą, a drugą kasowaną. Udało mu się to prawie całkowicie. Ponadto zdobył także inne znaczki, w tym nasze osławione dziesięć koron z zaboru austriackiego. Przestemplowane na „Poczta Polska”. Tego znaczka opłaty ocalało około osiemdziesięciu sztuk, natomiast tego samego wzoru znaczka dopłaty pozostało, o ile wiem, zaledwie piętnaście…

– Piętnaście sztuk na całym świecie? – spytała Janeczka z niedowierzaniem.

– Piętnaście sztuk na całym świecie – potwierdził dziadek. – Pan Franciszek to miał, czyste i kasowane, widziałem na własne oczy.

– I co? – spytał z przejęciem Pawełek, bo dziadek umilkł, znów kilkakrotnie ciężko wzdychając.

– I tu powoli dochodzę do moich obecnych zmartwień. Kiedy w czasie powstania dom pana Franciszka się zawalił, jego w tym domu nie było. Leżał w szpitalu. Szpital się również zawalił, ale pan Franciszek się uratował, dotarł do swojej rodziny i umarł dopiero w trzy lata później, to znaczy już po wojnie. Widziałem się z nim krótko przed jego śmiercią. Jak wiecie, mnie przez całą wojnę też nie było, w trzydziestym dziewiątym roku wyjechałem sobie na wakacje i już nie zdołałem wrócić. Wróciłem dopiero po wojnie, odnalazłem pana Franciszka i dowiedziałem się od niego, że przed pójściem do szpitala próbował zabezpieczyć swoje zbiory.



30 из 254