
– Może ubytek wapnia dałoby się zahamować? – zauważył Polak. – Preparaty można podać doustnie.
– Potrafi je pan przygotować? – W głosie Hansena słychać było zaciekawienie.
– Oczywiście.
– W takim razie oddamy panu do dyspozycji nasze laboratorium.
– Powinniście go odnaleźć i zabić – powiedział trędowaty. – Ja już nie żyję, ale jego musicie dopaść…
Wyszedł.
– Zapadanie się nosa, czyżby wcześniej chorował na syfilis? – zapytał Skórzewski kolegów.
– Nie. Czasami trąd atakuje tkankę chrzestną i błony śluzowe. To powoduje rozkład przegrody nosowej i zmiany kształtu tego organu. Często tą drogą, wzdłuż nerwów węchowych, bakterie wędrują do mózgu. A wtedy śmierć następuje w ciągu kilku dni.
– A nie zdarzało się, by zaatakował oczy i przesuwał się po nerwie wzrokowym?
– Jak do tej pory nie.
– Kogo oni chcą zabijać? – zaciekawił się Polak. – Ktoś ich celowo zaraża? To chyba niemożliwe.
Stary uśmiechnął się lekko.
– Legenda. Idiotyczna legenda. Nie ma o czym mówić.
Po minie Hansena widać było, że on akurat chce o tym powiedzieć, ale wymowne spojrzenie kolegi skutecznie mu w tym przeszkodziło.
– Nie zdołaliśmy na sto procent udowodnić, jakimi drogami przenosi się trąd – powiedział Armauer. – Przypuszczamy, że przez bakterie obecne w wydzielinach chorych, więc celowe zarażenie, choć bardzo trudne, jest chyba wykonalne. Nie wykluczamy także możliwości podróżowania bakcyli na kroplach pary wydychanej przez chorych wraz z powietrzem, ale tego na razie nie udało się potwierdzić.
Paweł poczuł, jak po kręgosłupie spływa mu lodowata kropla potu.
***
Armauer Hansen zabrał gościa na obiad do niewielkiej, cichej jadłodajni nieopodal szpitala. Lokal urządzono w starym, drewnianym domu. Część ścian usunięto, pozostawiając jednak podpierające strop słupy. Gdy weszli do środka, sala była nabita niemal do granic wytrzymałości.
