W ten sposób odwiodłem go od zamiaru złożenia na pana raportu, bo to zapewne zniszczyłoby pańską karierę. Jest pan przecież doświadczonym lekarzem, a postępował jak sztubak. W naszym zawodzie trzeba umieć pogodzić się ze śmiercią. Nie jesteśmy bogami i nie mamy wpływu na przeznaczenie. Ta młoda kobieta zmarła tuż po waszym przybyciu, a pański upór mógł pana drogo kosztować. – Ale jak może pan wyjaśnić, że znowu zaczęła oddychać? – Nie mam zamiaru tego wyjaśniać, to nie należy do moich obowiązków. Zresztą nie wiemy wszystkiego. Ona umarła, doktorze Stern. Odeszła, czy to się panu podoba, czy nie. Nic mnie nie obchodzi, że jej płuca się poruszają, a serce się jeszcze telepie. Encefalogram jest płaski! Śmierć mózgu jest nieodwracalna. Zaczekamy, aż przestaną działać inne organy, i odeślemy ją do kostnicy. Kropka.

– Przecież nie może pan tego zrobić wobec tyłu widocznych oznak!

Fernstein wyraził swoją dezaprobatę niecierpliwym ruchem głowy i podniesionym głosem. Stern nie będzie mu tu udzielać żadnych lekcji. Czy zdaje sobie ponadto sprawę, ile kosztuje jeden dzień reanimacji? A może szpital ma blokować łóżko tylko po to, by utrzymywać przy sztucznym życiu taką „roślinę”? Stern powinien wreszcie wydorośleć. On, Fernstein, nie odważy się skazywać rodzin takich osób na spędzanie tygodni i miesięcy przy łóżku bezwładnego, pozbawionego inteligencji ciała, „żyjącego” wyłącznie dzięki maszynom. Nie chce być odpowiedzialny za podobne decyzje tylko po to, by zaspokoić lekarskie ego.

Kazał Sternowi wziąć prysznic i zniknąć z pola widzenia. Ale młody lekarz stał jak wrośnięty w ziemię i wynajdował kolejne argumenty. Kiedy stwierdził zgon, serce i płuca pacjentki nie pracowały już od jakichś dziesięciu minut, to prawda. Tak, walczył dalej z jakąś niezrozumiałą determinacją, ale po raz pierwszy w swojej karierze zawodowej wyraźnie czuł, że ta kobieta za nic nie chce umierać. Opisywał, jak w półotwartych oczach Lauren widział nie tylko chęć walki za wszelką cenę, ale i niezgodę na śmierć.



14 из 176