
– Pójdę do prawdziwej pracy – zaparł się jak osioł. Leith także szukała nowego zajęcia. Popytała tu i ówdzie, i wkrótce umówiła się na rozmowę w małej firmie o nazwie Ardis &Co.
W miesiąc później Sebastian zaczął pracować jako agent londyńskiego biura podróży. Mieszkał w pokojach hotelowych w dni robocze, na niedzielę i święta jeździł do domu, do Hazelbury, zaś Leith otrzymała pracę w Ardis &Co. Kiedy stwierdziła, że jest jedyną kobietą poproszoną na rozmowę, prawie straciła nadzieję. Była niemal pewna, że stanowisko dostanie się któremuś z męskich kandydatów, jako że dotychczas zajmował je mężczyzna, który miał w ciągu czterech miesięcy opuścić spółkę.
W cztery miesiące po podjęciu decyzji o przeprowadzce do Londynu oboje z Sebastianem zajęli nowe mieszkanie. Kredyt okazał się morderczy, ale oboje mieli pracę i szansę na awans – a zatem i podwyżkę zarobków – więc nie martwili się.
Podczas tych ostatnich miesięcy rzadko widywali Rosemary Talbot. W tydzień po przeprowadzce, kiedy Leith chciała zaprosić Rosemary i jej męża na uroczystego drinka – dowiedziała się, że Derek Talbot już tam nie mieszka.
– Właściwie – wymamrotała Rosemary – mój mąż wyprowadził się.
Leith nie była pewna, kto jest w tym momencie bardziej zakłopotany, ona czy Rosemary.
– Cóż, tak czy owak, wpadnij na drinka – uśmiechnęła się.
Po tamtej rozmowie wypiły razem niejedną kawę. Rosemary z początku niechętnie mówiła o swoim małżeństwie, po jakimś czasie okazało się jednak, że Derek był zwyczajnym kobieciarzem i traktował żonę w karygodny sposób. Leith współczuła Rosemary, zwłaszcza kiedy odkryła, że jej przyjaciółka wychowana jest w przekonaniu o nierozerwalności więzów małżeńskich i nie przyjmuje do wiadomości rozpadu swego związku. Rodzice Rosemary nie uznawali rozwodu i gdy Derek go zażądał, nie omieszkali dobitnie oznajmić tego córce.
