
Ojciec zgodził się, że oboje są już w wieku, w którym ptaszki wylatują z gniazdka, ale matka, zaślepiona uczuciem do syna, potrzebowała trochę więcej czasu.
W niedzielę rano dostali jednak błogosławieństwo obojga rodziców i Sebastian poszedł do Greenów, żeby wyciągnąć od Rosemary coś więcej na temat mieszkania. Wrócił z ponurą miną.
– Święty Henryku, to lodówka, a nie dom! – jęknął. – Przez cały czas ani jednego uśmiechu!
– Rosemary nie chce, żebyście mieszkali tak blisko niej? – zatroszczyła się matka. Z początku nie chciała, żeby jechał, ale teraz gotowa była o to walczyć.
– Tego nie powiedziała – odparł, ale jego energia wyraźnie zmalała. – Powiedziała jednak dość, żebym się zorientował, że i tak nie pojedziemy.
– A to dlaczego? – zapytała pani Everett.
– Rosemary wynajmuje mieszkanie pod nieobecność właściciela, a to sąsiednie można tylko kupić.
– No to co, w Londynie chyba jest więcej mieszkań do wynajęcia – zauważył ojciec i dodał, posyłając żonie czułe spojrzenie: – A poza tym, moja droga… cóż, sądzę, że dla tak dobrej sprawy powinniśmy zastanowić się nad tym, czy Leith i Sebastian nie mogliby dostać swojego spadku po dziadku przed ukończeniem dwudziestu pięciu lat.
– Naprawdę? – zapytali oboje jednocześnie. Ojciec, jako wykonawca testamentu, miał prawo do wcześniejszego rozdysponowania spadku. W takiej sytuacji wynajmowanie mieszkania nie miałoby sensu.
– Zobaczymy – obiecała pani Everett i od tej chwili sprawy potoczyły się błyskawicznie.
Na wszelki wypadek obejrzeli kilka innych nieruchomości na sprzedaż. Kiedy jednak zobaczyli mieszkanie w ekskluzywnym bloku, które zajmowała Rosemary, okazało się ono poza wszelką konkurencją.
Leith i Sebastian byli wprawdzie zgodni co do zamiaru kupna mieszkania, musieli jednak pogodzić się z faktem, iż scheda po dziadku stanowiła tylko niewielką część potrzebnej kwoty.
– Zaciągniemy pożyczkę pod hipotekę, jak wszyscy – Sebastian nie zniechęcił się. Okazało się jednak, że nie mając stałego źródła dochodu nie może starać się o pożyczkę.
