
– Masz na myśli napaść seksualną? – zapytał z poważną miną.
– Właśnie tak – odparła, czując, że spora część jej agresji ulotniła się nagle. – Trochę to mną wstrząsnęło.
– Sprawiło, że boisz się mężczyzn? – zapytał, ale sam widocznie w to nie wierzył, skoro sądził, że już po opuszczeniu Ardisa była w łóżku z jego kuzynem.
– Bać się? Nie… – odrzekła zupełnie uczciwie. – Nie… raczej jestem ostrożna.
– Rozumiem – skomentował to spokojnie, ale z jego miny Leith mogła wnioskować, że wcale mu się to nie podoba.
– Wiec złożyłaś Ardisowi wymówienie i zdecydowałaś się ukryć swoją kobie…
– Nie składałam wymówienia – wpadła mu w słowo Leith, nadal starając się być uczciwą.
– Zostałaś zwolniona? – zapytał.
Leith zorientowała się, że powiedziała dużo więcej niż trzeba..
– To oznacza… – snuł swe rozważania Naylor Massingham, nie czekając nawet na jej odpowiedź – że osoba, która cię napastowała, musiała być dość wysoko postawiona.
Jego zdolność dedukcji jest doprawdy zadziwiająca -pomyślała Leith. Odkryła jednak coś jeszcze bardziej zadziwiającego.
– Pan mi wierzy? – zapytała. – Myślałam…
– Mam przed sobą cały materiał dowodowy, czyż nie? – zauważył i wyjaśnił swój tok rozumowania: -Personalny zwrócił się do Ardisa o referencje… dostał je bez trudu. Nie wspomnieli jednak o sposobie, w jaki została zerwana umowa. Ponieważ nie miało to nic wspólnego z twoją pracą, należało sądzić, że ktoś u Ardisa jest mocno zakłopotany tym, co ci się przydarzyło… i chce zachować milczenie. – Massingham zerknął na nią i ciągnął dalej: – Opuściłaś Ardisa i przyszłaś tutaj, świadomie ukrywając pod strojami swoją sylwetkę i twarz, mimo iż nie czułaś żadnych szczególnych zahamowań seksualnych. Zgadza się?
Leith czując się zobowiązana do odpowiedzi wyznała z absolutną szczerością:
– Ciężko pracowałam nad zdobyciem kwalifikacji. Chcę być traktowana serio. To bardzo irytujące, kiedy wiem, że mam rozum, a niektórzy mężczyźni uważają mnie za pustogłowego kociaka, który… – urwała nagle. – To przez pana Paul Fisher dostał po nosie w zeszły piątek?
