– Jeszcze jedno. – Leith uznała, że skoro sprawy zaszły już tak daleko, równie dobrze może wspomnieć i o tym.

– Co? – warknął, wyraźnie niezbyt zachwycony perspektywą wysłuchania jej warunków.

– Nie mam zamiaru iść z panem do łóżka, żeby utrzymać posadę! – palnęła prosto z mostu.

Wyczytała odpowiedź z jego twarzy, zanim zdążył otworzyć usta. Wyniosłe, władcze spojrzenie, jakie jej rzucił, mówiło samo za siebie. Uważał ją za piękną, przynajmniej tak twierdził, ale poza tym nie wywierała na nim żadnego wrażenia. Chyba to właśnie chciał jej dać do zrozumienia, kiedy wycedził:

– Czy uznasz mnie za nieuprzejmego, jeśli otrę czoło z zimnego potu i odpowiem ci: kamień z serca?

Leith uznała, że określenie „świnia", to dla niego komplement! Wyobrażała sobie jego minę, gdy pozna prawdziwy obiekt miłości Travisa. Będzie wściekły, że na próżno stracił tyle energii. Zemsta ma smak miodu… Było tylko jedno ale…

– Czy może mi pan obiecać, że niezależnie od tego, jak skończy się ta… ta farsa, czy po pańskiej myśli, czy nie… pozostanę na mojej posadzie?

Objął ją beznamiętnym spojrzeniem.

– Masz na to moje słowo.

Tylko to chciała usłyszeć. Okręciła się na piecie, zmierzając w stronę drzwi. Dokumentacja Palmer & Pearson pozostała na blacie biurka.

– Jeszcze jedno – zawołał za nią, zanim wyszła. Przystanęła i obróciła się w jego stronę.

– Słucham? – rzuciła chłodno.

– Domyślam się, że nie jesteś w stanie zapłacić całej hipoteki za swoje mieszkanie. Mój kuzyn na pewno ci pomagał. Od tej chwili ja przejmuję to zobowiązanie.

Na szczęście znajdował się poza zasięgiem ciosu, bo wściekłość Leith przekroczyła punkt krytyczny. Była w stanie uderzyć go. Niestety, z tej odległości mogła jedynie słownie wyrazić swoje zdanie na temat jego oferty.

– Poczekasz sobie! – syknęła.



59 из 126