Żeby szukać kolejnych trupów. Nie, szukają żywych. Musi o tym pamiętać. Możliwe, że w tym mieście upiorów został jeszcze ktoś żywy. Kiedy stanęła na najwyższym stopniu, słońce właśnie zachodziło czerwone jak krew. Czerwone jak śmierć.

Osunęła się na stopień, objęta się ciasno ramionami. Czuła przenikliwy chłód, nie potrafiła zapanować nad drżeniem. Teraz wróci do Emily. Ale podaruje sobie tę jedną chwilę. Potrzebuje czasu, żeby się przygotować na czekającą ją noc i mieć tyle siły co siostra. Czy te psy nie przestaną skowyczeć?

Danzar.

Ale to nie był Danzar. A jeśli tak?

Martwi. Miasto odcięte od świata. Pierwsze, co zrobili partyzanci w Danzarze, to uszkodzili linie telefoniczne.

Ale Tenajo nie leży w rozdartej wojną Chorwacji, to meksykańska wioska, gdzie diabeł mówi dobranoc. Nikt nie ma powodów jej niszczyć, a czy były powody, by zniszczyć Danzar?

Przestań. Wszystko to twoje wyrafinowanie, nie możesz tego robić.

W takim razie kto? A jeśli te podejrzenia okażą się prawdą? Ma się odwrócić plecami i odejść? Może parę zdjęć…

Na wszelki wypadek.

Wolno wstała i wyjęła z futerału aparat. Natychmiast poczuła przypływ pewności siebie, świadomość spełnienia właściwego uczynku. Tylko parę zdjęć i wraca do Emily.

Na wszelki wypadek.

Kobieta przy fontannie, wpatrująca się w nią interesującymi martwymi oczami.

Ostrość.

Migawka Następne.

Barrnan w kafejce.

Ostrość.

Migawka.


Staruszka zwinięta w kłębek przy krzewie różanym w swoim ogrodzie.

Martwa. Tyle śmierci.

Czy nadal robiła zdjęcia? Tak, migawka pstrykała jakby z własnej woli.

Bess chciała przestać. Nie mogła.

O Boże, dwóch chłopczyków leżących w hamaku. Wyglądali, jakby spali.



17 из 236