Sędzia Powell odrzucił moją argumentację i sprawa miała zostać rozstrzygnięta w drodze procesu lub ugody. Tymczasem na jaw wyszły nowe informacje, które mogły zwiększyć szanse powodzenia apelacji. Analiza zdjęć zrobionych podczas przelotu nad domem Caseya i specyfikacja ogniskowej obiektywu kamery używanej przez zastępców szeryfa wykazały, że w chwili robienia zdjęć helikopter leciał nie wyżej niż dwieście stóp nad ziemią. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych postanowił, że obserwacja lotnicza nieruchomości podejrzanego nie narusza jego prawa do prywatności, jeżeli samolot lub helikopter pozostaje w publicznej przestrzeni powietrznej. Poleciłem Raulowi Levinowi, mojemu detektywowi, sprawdzić dane lotu w Federalnym Zarządzie Lotnictwa. Nad ranczem Caseya nie przebiegał żaden korytarz powietrzny żadnego lotniska. Minimalny pułap lotu nad ranczem wynosił tysiąc stóp.

W trakcie zbierania dowodów przeciw Caseyowi funkcjonariusze z biura szeryfa wyraźnie naruszyli jego prywatność.

Musiałem więc złożyć wniosek o rozpatrzenie sprawy w drodze procesowej, a podczas rozprawy wycisnąć z zastępców szeryfa i pilota zeznanie, na jakiej wysokości lecieli nad ranczem. Jeżeli powiedzą prawdę, będą moi. Jeśli skłamią, też będą moi. Nie przepadam za upokarzaniem stróżów prawa przed obliczem sądu, ale miałem nadzieję, że skłamią. Kiedy ława przysięgłych widzi, że glina występujący jako świadek kłamie, sprawa ma duże szanse zakończyć się tu i teraz. Od wyroku uniewinniającego oskarżeniu nie przysługuje odwołanie.

Tak czy owak byłem pewien, że wygraną mam w kieszeni. Trzeba było tylko przystąpić do rozprawy. Była jednak jedna przeszkoda i właśnie o niej musiałem porozmawiać z Caseyem, zanim jeszcze na sali zjawi się sędzia.

Mój klient wolnym krokiem zbliżył się do rogu zagrody. Nie przywitał się ze mną, ja też dałem sobie spokój z uprzejmościami. Wiedział, czego chcę. Już wcześniej odbywaliśmy podobne rozmowy.



9 из 357