
Pierwsza Fundacja, dysponując nieporównanie bardziej rozwiniętą nauką, zapanowała nad otaczającymi ją barbarzyńskimi planetami. Stawiła czoła wojowniczym władcom, którzy oderwali się od dogorywającego Imperium i pokonała ich. Za czasów ostatniego silnego imperatora stawiła czoła resztkom samego Imperium i pokonała je.
Wydawało się, że Plan Seldona działa sprawnie i że nic nie powstrzyma Fundacji od ustanowienia we właściwym czasie — w minimalnie przez okres bezkrólewia zniszczonej Galaktyce — Drugiego Imperium.
Ale psychohistoria jest nauką statystyczną. Zawsze istnieje pewna niewielka możliwość, że coś potoczy się wbrew przewidywaniom. I rzeczywiście stało się coś, czego Hari Seldon nie był w stanie przewidzieć. Oto w pewnym momencie pojawił się nie wiadomo skąd jeden tylko człowiek, mutant. Człowiek ów, znany pod przydomkiem Muła, posiadał niezwykłą zdolność kształtowania uczuć innych ludzi wedle swojej woli i kierowania ich umysłami. Swych najzagorzalszych wrogów przemieniał on w całkowicie oddane mu sługi. Nie mogła mu nic zrobić żadna armia. Ugięła się przed nim i padła Pierwsza Fundacja, i wydawało się, że Plan Seldona legł w gruzach.
Pozostała owa tajemnicza Druga Fundacja, którą zupełnie zaskoczyło nagłe pojawienie się Mulą na scenie galaktycznej, ale która potem zaczęła stopniowo przygotowywać się do kontrataku. Znajdowała się ona w o tyle dobrej sytuacji, że nikt nie znał jej położenia. Muł szukał jej, aby zakończyć dzieło podboju Galaktyki. Uchodźcy z Pierwszej Fundacji szukali jej, aby uzyskać pomoc.
Nie znalazł jej jednak ani Muł, ani wierni swej ojczyźnie uchodźcy. Muła udało się powstrzymać na krótki czas Baycie Darell, jedynej kobiecie wśród uchodźców. Dzięki temu Druga Fundacja zyskała dość czasu, aby przygotować i podjąć odpowiednie przeciwdziałania i powstrzymać, już na stałe, jego dalsze podboje. Potem powoli przystąpiła do odbudowy Planu Seldona.
