— Ależ skąd! W to wierzę. Przecież zrobiliśmy to, prawda? A Seldon powiedział, że to właściwe posunięcie i że o tym, że tak postąpiliśmy, wiedział już pięćset lat temu.

Compor zniżył głos prawie do szeptu.

— Słuchaj, mnie możesz mówić takie rzeczy, bo traktuję to jako takie sobie gadanie, ale jeśli będziesz o tym rozpowiadał wszem i wobec, to wyznam ci, że nie chcę być blisko ciebie, kiedy spadnie cios. Nie jestem po prostu pewien, czy ten cios będzie wystarczająco precyzyjny.

Trevize nie przestał się uśmiechać. — Czy mówienie o tym, że miasto zostało ocalone to szkodliwa działalność? — rzekł. — Albo o tym, że udało się to osiągnąć bez wojny?

— Nie było jej z kim toczyć — powiedział Compor. Miał włosy żółte jak masło i oczy niebieskie jak niebo i stale kusiło go, aby zmienić na inne te niemodne kolory.

— Nie słyszałeś nigdy o wojnie domowej? — spytał Trevize. Był wysokim mężczyzną, o czarnych, lekko falujących włosach i miał zwyczaj chodzić z kciukami zatkniętymi za pas z miękkiej tkaniny, który stanowił nieodłączną część jego stroju.

— Wojna domowa z powodu sporów o miejsce lokalizacji stolicy?

— Niewiele brakowało, żeby te spory doprowadziły do kryzysu Seldona. Zniszczyły karierę polityczną Hannisa, a ciebie i mnie wyniosły podczas ostatnich wyborów do Rady i sprawa ważyła się na… — pokiwał powoli dłonią w przód i w tył, naśladując ruchy wskazówki wagi, wychylającej się to w jedną, to w drugą stronę pod wpływem równo obciążonych szalek.

Zatrzymał się w połowie schodów, nie zwracając uwagi na innych członków rządu i przedstawicieli środków przekazu oraz ludzi z towarzystwa, bywalców wszelkich imprez, którzy w sobie tylko wiadomy sposób zdobyli zaproszenia na uroczystość powrotu Seldona, a w każdym razie jego holograficznej podobizny.

Wszyscy oni schodzili teraz po schodach rozmawiając głośno, śmiejąc się, podziwiając dokładność wszystkich prognoz i pławiąc się z rozkoszą w słowach aprobaty, które usłyszeli od Seldona.



4 из 447