Podążaj śladem tych drugich ze wschodu na zachód na zachód – z zachodu na wschód.

PueblovermoDanesdesfiladeroDotescuevascuevas

Pięć

jest potrzebnych.

Każdy ród swój wkład. Nasz największy.

Połączyć razem z baśnią i wiedzą każdego rodu.

I nad tym właśnie samotny Jorge siedział, haftował wzór na tkaninie, przerażony, poganiany przez czas, nie wiedząc, czy ów wzór kiedykolwiek zostanie odnaleziony.

Unni czuła, że ze współczucia wszystko ją boli. Bardzo by chciała powiedzieć mu, że habit jest odnaleziony, a to, co wyhaftował, pozostało, po czterystu latach, wyraźne.

No powiedzmy, że wyraźne.

Słowo, które zachowało się częściowo w formie „conocim…” oni wytłumaczyli sobie jako „conocimento” – wiedza, znajomość.

Wciąż pozostawały jednak problemy z tym długim szeregiem słów. Jorge nie miał dość miejsca, by robić odstępy między wyrazami, zakładał, że odkrywcy będą umieli poradzić sobie sami:

„ Pueblo yermo panes desfiladero potes cuevas cuevas”.

„Wieś pustkowie chleb przejście doniczki groty groty”.

– Tę różę ja już kiedyś widziałam – oznajmiła Vesla.

– Tak jest – potwierdził Jordi. – Widnieje na broni rycerzy. Razem ze sroką wiesz…

– Oczywiście! Ale co ona oznacza, co robi tutaj?

– Nie wiem, Veslo. Próbowałem łączyć ją z miejscami i z rodami, bowiem każdy ród szlachecki, w którego nazwisku występuje w jakiejś odmianie słowo róża, jak na przykład von Rosen, ma taki właśnie znak w swoim herbie. Ale w nazwisku żadnego z rycerzy niczego takiego nie ma, więc nie wiem, co ta róża mogłaby tutaj oznaczać.

– Jorge musiał jednak sądzić, że to ważne – dodał półgłosem. – Wyhaftowanie tych wszystkich kresek i kropek nie było łatwe.



6 из 161