Gabriel za dużo wiedział o terroryzmie i systemie ochrony lotnisk, aby podróżować samolotem. Pojechał więc na Waterloo Station i złapał popołudniowy ekspres Eurostar do Paryża. Na Gare de l’Est przesiadł się w nocny pociąg do Zurychu i następnego ranka przed dziewiątą spacerował po łagodnym łuku Bahnhofstrasse.

Jak wdzięcznie Zurych skrywa swoje bogactwa, pomyślał. Niemałą część światowych zasobów złota i srebra przechowywano w bankowych podziemiach, pod jego stopami, lecz nigdzie nie piętrzyły się ohydne wieże biurowców, wyznaczające granice dzielnicy finansowej. W zasięgu wzroku nie było także żadnych pomników wzniesionych ku czci pieniądza. Otaczały go dyskrecja, niedomówienia i ułuda. Upadła kobieta, która odwraca głowę, by ukryć wstyd. Szwajcaria.

Dotarł do Paradeplatz. Z jednej strony placu wznosiła się główna siedziba Credit Suisse, a z drugiej Union Bank of Switzerland. Ciszę zakłóciło stado gołębi, zrywających się do lotu. Przeszedł na drugą stronę ulicy.

Naprzeciwko hotelu Savoy znajdował się postój taksówek. Gabriel wskoczył do stojącego tam samochodu, najpierw jednak rzucił okiem na numer rejestracyjny pojazdu i starannie odnotował go w pamięci. Podał kierowcy adres willi. Cały czas robił, co w jego mocy, aby ukryć berliński akcent, który odziedziczył po matce.

Gdy przejeżdżali nad rzeką, taksówkarz włączył radio. Spiker odczytywał właśnie poranne wiadomości. Gabriel z trudem usiłował zrozumieć Zuridutsch dziennikarza. W końcu dał sobie spokój i skupił się na oczekującej go pracy. Niektórzy ludzie ze świata sztuki uważali konserwatorstwo za nudne i żmudne zajęcie, lecz on podchodził do każdego zlecenia jak do nowej przygody. Lubił traktować renowację dzieł sztuki jako okazję do przejścia na drugą stronę lustra, do innego czasu i miejsca. Miejsca, w którym sukces lub porażka zależały wyłącznie od umiejętności, opanowania i niczego więcej.

Zastanawiał się, co go czeka tym razem. Sam fakt, że właściciel zażyczył sobie konkretnie jego usług, oznaczał, że niemal na pewno chodzi o jednego ze starych mistrzów. Mógł także założyć, że obraz jest brudny i uszkodzony. Właściciel z pewnością nie decydowałby się na kłopoty i wydatki związane ze ściąganiem go do Zurychu, gdyby płótno potrzebowało tylko świeżej warstwy werniksu.



11 из 271