Tam trafił do pozbawionego okien pokoju przesłuchań, wyposażonego w stół z jasnego drewna oraz trzy przypadkowo dobrane krzesła. Bagaż Gabriela zatrzymano wraz z farbami, pędzlami oraz chemikaliami, odebrano mu także portfel, paszport i komórkę. Policja zabezpieczyła nawet zegarek. Gabriel podejrzewał, że tylko po to, by go zdezorientować i zaniepokoić. Był przekonany, że wie znacznie więcej o technikach prowadzenia przesłuchań niż policja w Zurychu.

Przesłuchiwano go trzykrotnie; za każdym razem robił to inny policjant. Najpierw Gabriel musiał krótko odpowiedzieć na kilka pytań na dworcu, jeszcze przed aresztowaniem. Potem, już w tym pokoju, dwukrotnie wypytywano go szczegółowo o rozmaite sprawy. Sądząc po ubraniach i wieku, na przesłuchiwania przybywali coraz wyżsi rangą oficerowie.

Drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł policjant. Miał na sobie tweedową marynarkę, był bez krawata. Przedstawił się jako sierżant Baer. Usiadł naprzeciwko Gabriela, położył teczkę z aktami na stole i zapatrzył się w nią niczym w szachownicę przed wykonaniem następnego ruchu.

– Jak się pan nazywa? – spytał w końcu po angielsku.

– Nic się nie zmieniło od czasu, kiedy po raz ostatni odpowiadałem na to pytanie.

– Jak się pan nazywa?

– Mario Delvecchio.

– Gdzie pan mieszka?

– W Port Navas, w Kornwalii.

– W Anglii?

– Tak.

– Jest pan Włochem, ale mieszka pan w Anglii?

– Nie uznawano tego za przestępstwo, przynajmniej do niedawna.

– Nie powiedziałem, że to przestępstwo. Pytam z ciekawości. Co pan robi w Port Navas w Anglii?

– Wyjaśniłem to już trzem policjantom, którzy mnie przesłuchiwali.

– Tak, wiem.

– Jestem konserwatorem dzieł sztuki.

– Po co przyjechał pan do Zurychu?

– Wynajęto mnie do oczyszczenia obrazu.

– W willi na Zurichbergu?

– Zgadza się.

– Kto pana wynajął do tego czyszczenia? Czyszczenia… Czy takiego słowa pan użył? Dziwne słowo: “czyścić”. Można czyścić podłogi, zęby albo ubranie. Ale nie obrazy. Czy to popularne określenie w pańskiej branży?



23 из 271