
Tula pojmowała, dlaczego mądra, delikatna mama mogła poślubić kogoś takiego jak Erland, choć nie miał może zbyt wiele rozumu i chwalił się czasami tak, że budził ogólną wesołość.
Nikt nie miał równie wspaniałych rodziców jak ona.
A potem Tula skończyła jedenaście lat. Właściwie miała już prawie dwanaście, kiedy przydarzyło się coś tak wstrząsającego, że po prostu zapomniała o swym postanowieniu, by nie przesadzać z czarami.
ROZDZIAŁ III
Tuli pilnowano dość surowo, umiała jednak wymknąć się spod kontroli i na ogół chadzała własnymi drogami. Pewnego razu wracała od dziadka na dworze Bergqvara do domu ojca i matki. Niedaleko kościoła w Bergunda zatrzymała się na widok konduktu żałobnego.
Jaka mała trumna! Tula wiedziała, kto w niej leży: ośmioletnia dziewczynka z parafii. Znaleziono ją w zagajniku, zhańbioną i uduszoną.
We wsi zapanowało ogromne wzburzenie, dziewczynka bowiem nie była pierwszą ofiarą. To już kolejne dziecko zamordowane w podobny sposób w Bergunda, Ojaby, Araby i w innych miejscach wokół miasta Wexio.
Matka i ojciec, a właściwie wszyscy, zabraniali Tuli chodzić samotnie. Ale któż zdołałby ją powstrzymać? Była niczym lis, krążyła po okolicy tam, gdzie tylko jej się podobało. Tym razem dziadek Arv także bardzo niechętnie zezwolił jej na samotny powrót do domu, surowo upomniawszy, by z nikim po drodze nie rozmawiała. Przeprowadził ją przez aleję, dalej było bezpiecznie – dookoła stały domy, z wyjątkiem ostatniego niedługiego odcinka, który miała przykazane przebiec, nie zatrzymując się na niczyje wołanie.
Tula przyglądała się podążającym za trumną żałobnikom. Wyraz jej twarzy był niezgłębiony.
