I mądrze. Podziwiałby mnie. Ale dobrze też było być z dala od niego. Więcej od Eskila nie wymagała. Bezustanne przebywanie w jego pobliżu kosztowałoby ją zbyt wiele wysiłku. Ciągle musiałaby się zastanawiać, czy przypadkiem przekroczyła już próg tego, co normalne, czy jeszcze nie. Dla Tuli całkiem naturalną rzeczą było, że życzyła szczęścia i powodzenia tym, których lubiła, i wszystkiego najgorszego tym, których nie mogła znieść. Wystarczyło wówczas kilka starannie dobranych zaklęć i to, czego pragnęła, stawało się rzeczywistością. Ale Eskil z pewnością zacząłby zadawać pytania, a tego za wszelką cenę pragnęła uniknąć.

Ponieważ jednak był on tylko jej bożyszczem, a nie obiektem pierwszej dziewczęcej miłości – na to była jeszcze za młoda – odpowiadało jej bardzo, że ulubieniec mieszka w innym kraju.

Nigdy do siebie nie pisali, takie głupstwa Tulę nie obchodziły. Chłopiec stał się jednak jej przewodnią gwiazdą i całe szczęście, bowiem świadomość, że jest on normalnym człowiekiem, sprawiała, że potrafiła w czas się hamować, zanim za daleko posunęła się z czarami. Musiała nauczyć się oceniać i rozróżniać. I, na przykład, nie mściła się na Amalii, kiedy przyjaciółka spędzała czas z innymi dziewczynkami. Darowała też babci Siri, kiedy ta zabroniła Tuli patrzeć, jak prowadzono krowę do byka. (Swoją drogą Tula i tak wszystko widziała.) Nie wyrządziła też żadnej krzywdy swym licznym wujom i ciotkom z Backa, rodzeństwu taty Erlanda, choć niektórzy ogromnie ją irytowali, tacy byli głupi i powolni. Ale mimo wszystko to jej bliscy krewni i w pewien sposób ich lubiła. Dostrzegła jednak, że jej ukochany ojciec jako jedyny z całej tej gromady miał trochę oleju w głowie. Nie za dużo, nie tyle, by mądrość mu ciążyła, ale miał swój zdrowy chłopski rozum. No i był taki dobry i dla niej, i dla mamy Gunilli, taki kochany, że można go było zjeść.

Właściwie ojciec i matka Tuli bardzo się od siebie różnili, ale rozumieli się dobrze i darzyli wzajemnym szacunkiem. Tula wiedziała, że jej matka wiele przeszła we wczesnej młodości, babcia jej o wszystkim opowiedziała. Ale ojciec zawsze okazywał matce Tuli cierpliwość, dodawał otuchy, kiedy zaczynała bać się ludzi, uspokajał, gdy dręczyły ją przykre wspomnienia.



22 из 190