Olle-Drań odważył się na rozmowę z paniczem Arvidem o młodym, dobrze zapowiadającym się byczku, którego sąsiad chciał kupić za niezły grosz. Olle jednak nie mógł sam o tym decydować. Czy młody panicz, taki przecież z niego znawca, mógłby łaskawie przyjść do obory i rzucić okiem na byczka, tak by Olle nie popełnił głupstwa? Zarządca? Nie, on niestety był w lesie, liczył drzewo.

Nazwany znawcą Arvid, przyjemnie połechtany na ambicji, obiecał przyjść. Za jakieś pół godziny?

Olle-Drań miał czekać w oborze.

Poczynił już odpowiednie przygotowania. Zarzuci się chłopcu sznur na szyję i już, koniec z nim, potem tylko trzeba prędko przenieść go do dołu wykopanego w kącie i równie szybko przysypać. Nie pozostanie żaden ślad. Nikt się nie dowie, że chłopak poszedł do obory – z tego prostego powodu, że rodzina ze dworu była na przyjęciu, a pracownicy w lesie.

Tula została sama u dziadka Arva. Dziadek wyszedł gdzieś na obchód majątku, a może do lasu, natomiast babcia Siri i Gunilla były w pralni. Tula uznała więc, że nic się nie stanie, jeśli otworzy kryjącą tak wiele tajemnic szufladę w komodzie dziadka i obejrzy sobie skarby, które tam przechowywał.

Oto medal za długą i wierną służbę. Nie, on nie mógł się na nic przydać.

A to pamiątkowa moneta, którą dostał od samego króla. Ach, dziadek tak wiele razy opowiadał o zawartości szuflady! Ta moneta wyglądała dziwnie, dziadek mówił że nie można za nią nic kupić.

Ale to!

Pulchna rączka Tuli zacisnęła się wokół dużego błyszczącego pieniążka, o którym tatuś, Erland, lubił rozprawiać godzinami. Za niego można kupić cały świat!

Tula święcie w to wierzyła, po ojcu bowiem odziedziczyła skłonność do przesady.



8 из 190