Sekta Alternatywników uważa, że są to po prostu inne retorty w laboratorium Stwórcy, w których eksperymentuje się nad tym, co w wersji Z-1 jest niedoskonałe.

Zresztą, komunikacja – i to utrudniona – istnieje tylko między Z-1 i Z-2, to, co się dzieje w innych czasoprzestrzeniach, stanowić może wyłącznie przedmiot spekulacji lub poznania spirytystycznego.

Istnieje też, rozpowszechniona w szkole ontologicznej Harrisona (vide: Ontological School Journal G. Harrison amp; Co. Rocznik 2031, zeszyt 11, 12, 13), wersja nazywana „pączkowaniem światów". Do „pączkowania" dochodzi, gdy niespodziewana ingerencja z przyszłości, której nie mogą przeszkodzić tak czujne zazwyczaj Siły Najwyższe, doprowadza do zmiany przeszłości. A ponieważ naszego Wczoraj zmienić nie można, wyrasta nowa wersja dziejów i egzystuje jako samodzielna gałąź na zawsze oddzielona od pnia matki.

Kiedy powstał naprawdę Z-2 – cudowny świat Amirandy i Erbanii, żyznej Axarii i wykwintnej Rurytanii, mocarstwa Etańskiego i mrocznej, despotycznej Alergii?

Wykopaliska zaprzeczają możliwości całkiem niedawnej kreacji. Znaleziono na tarczy erbańskiej osady prekambryjskie, potęga Rurytanii w czasach nowożytnych oparła się na węglu z wczesnego karbonu, a jurajskie skałki z okolic Regentowa też są dowodem na prehistoryczność Amirandy.

Wedle Granta Harrisona trzy tysiące lat przed Nową Erą spadł na Z-2 monstrualny deszcz meteorytów, który zmienił całą jej dotychczasową mapę. Jedne kontynenty zaginęły (jak Australia), inne wypiętrzyły się ponad miarę, ogromne obszary zalały morza, inne, przeciwnie, wyłoniły się spod wody, ergo tylko bardzo wytrawny kartograf potrafi nałożyć siatkę Z-2 na Z-1, tym bardziej że nawet oś ziemska jest w rzeczywistości amirandzkiej inaczej usytuowana. Niektórzy skłonni są przypisywać ów deszcz bolidów (niektóre z nich były wielkości Sycylii) Istotom Najwyższym, które poniewczasie i bezskutecznie usiłowały unicestwić nie chcianą rzeczywistość.



6 из 196