Pomyślawszy chwilę, Kreol dodał zaklęcia Uśpienia i Uzdrowienia. Na wszelki wypadek. Zupełnie standardowe zaklęcia. Uzdrowienie powodowało zasklepianie niezbyt poważnych ran, a Uśpienie pogrążało ofiarę w magiczny sen, z którego mógł obudzić ją tylko sam mag. Albo czas – po kilku godzinach uśpiony obudzi się sam, oczywiście, jeśli nie zostanie zastosowany bardziej skomplikowany rodzaj Uśpienia.

Kreol skończył z ostatnim zaklęciem i nagle podskoczył jak oparzony. Wzdrygnął się, jego biała twarz zbladła jeszcze bardziej. Zakręcił się jak fryga, dzikim wzrokiem rozejrzał się dookoła i nasłuchiwał w napięciu.

– Słyszysz, niewolniku? – wyszeptał zaniepokojony. – Słyszysz?

Hubaksis posłusznie zaczął nasłuchiwać. Po jakiś dziesięciu sekundach pogardliwie wzruszył ramionami.

– Niczego nie słyszę, panie. A co?

– Nic… – Kreol usiadł z powrotem na sarkofagu. – Widocznie mi się wydawało… Mam szczerą nadzieję, że to tylko złudzenie, inaczej… Nie, mimo wszystko obudziłem się w porę – czuję, że nie zostało już zbyt wiele czasu.

Ledwie jako tako przyszedł do siebie, gdy w pokoju ponownie zjawił się Andromalis. W jednej garści demon trzymał ruszt, kociołek, łańcuch, nóż i amulet, w drugiej zaś – laskę. Drugiego końca łaski uczepiła się młoda dziewczyna w policyjnym mundurze. Wyglądała na mocno oszołomioną.

Vanessa Lee, dla przyjaciół po prostu Van, zgodziła się tej nocy zastąpić chorego dziadka. Lee Czeng, emerytowany policjant, pracował jako ochroniarz w muzeum, ale wiek dawał mu się we znaki; coraz częściej musiał opuszczać pracę z powodu złego samopoczucia. Wnuczka poszła w ślady dziadka i też pracowała w policji, a że akurat wczoraj zaczęła urlop, dlaczego nie miałaby pomóc staruszkowi?



17 из 189