Były wśród nich najrozmaitsze istoty – od zwykłych ludzi po potężne demony. Artod i Artedian szczególnie dobrze zapamiętali Zom-Hokob – wstrętnego stwora, podobnego do zniekształconego kalmara wielkości czterech słoni. Jak Troyowi udało się dogadać z tym potworem, nie wiadomo, ale w zeszłym roku wyszedł z Eufratu i lądem doszedł do samego Ur. Gigant walił w mur obronny prawie dwie doby, a w tym czasie Kreol wylewał na niego setki niszczących zaklęć. To, co w końcu zostało z potwora, można było zmieścić w pudełku.

Ale wszystko to były zwykłe, codzienne problemy – Kreol i bez Troya miał dość wrogów, przy czym nie wszyscy z nich byli ludźmi. Demon Eligor, na przykład, nabrał zwyczaju pojawiania się w pałacu bez zaproszenia raz lub dwa razy w miesiącu, żeby przypomnieć o jakiejś starej umowie. Za każdym razem po takiej wizycie Pierwszy Mag wściekał się i niszczył meble, a potem długo bił głową w ścianę, a jego twarz wyrażała bezsilną złość.

Dziś Kreol również miał gościa, ale tym razem miłego. Mag, ubrany w hartowaną tunikę i turkusowy płaszcz, z ogromną skórzaną torbą wiszącą jak zwykle na lewym ramieniu, spacerował po murach w towarzystwie czarującej jasnowłosej damy w śnieżnobiałej szacie. Jej głos brzmiał jak piękna muzyka, a śmiech – jak brzęczenie dzwoneczków. Widać było, że nie jest zwykłą śmiertelniczką – chociażby dlatego, że weszła nie przez bramę, a po prostu pojawiła się znikąd.

Dwójce tej stale towarzyszył „ogon” w postaci osobistego dżinna pana – Hubaksisa. Cała służba nie przestawała się dziwić, jak pan może znosić takie nadęte nic. Wobec Kreola był pokorny, ale wobec służby zachowywał się tak, jakby cały Szachszanor należał do niego. A przecież dżinn był takim samym niewolnikiem jak oni sami!

– Posłuchaj swego dżinna, mój przyjacielu – doradziła dama dźwięcznym głosem, czule uśmiechając się do mrocznego starca. – Jego pomysł to nasza jedyna nadzieja.

– Opuścić Sumer?! – zazgrzytał zębami mag. – Porzucić funkcję Pierwszego? Zostawić moją Gildię? Mój pałac? Wszystko, co mam? Najpiękniejsza, oszalałaś!



5 из 207