
Ochroniarze, słysząc każde słowo, zaczęli z oburzeniem przewiercać wzrokiem plecy pana. Kreol był całkowicie pozbawiony taktu – nawet z imperatorem rozmawiał tak, jakby ten był jednym z jego niewolników. A co najdziwniejsze, Najjaśniejszy Lugalbanda znosił to! Młody monarcha, który zajął miejsce ojca nie dalej niż w zeszłym roku, odnosił się do Pierwszego Maga z niebywałą cierpliwością, uważając, że co prawda zgłupiał na starość, ale kiedyś wyświadczył tronowi Sumeru kilka przysług. O ile w drugiej sprawie miał rację, o tyle w pierwszej mylił się całkowicie…
– To ty oszalałeś. – Przepiękna dama cierpliwie pokiwała głową. – Jeśli nie posłuchasz mojej rady, już niedługo nie będziesz miał ani pałacu, ani Gildii. Czepiając się tych złudnych dóbr, ryzykujesz utratą najważniejszego! Jesteś już niemłody, mój przyjacielu, a umowa, którą tak niebacznie zawarłeś, dokładnie…
– Pamiętam! – zazgrzytał zębami Kreol. – O Potężny Toporze, bardzo dobrze pamiętam… Nie ma godziny, bym tego nie wspominał! Ale musi być jakieś inne wyjście!
– Nie ma – odparła kobieta bezlitośnie. – A co z naszą umową? A może się rozmyśliłeś?
– Rozmyśliłem?! Ja się rozmyśliłem?! – parsknął starzec. – Najpiękniejsza, nie zrezygnuję z tego planu, nawet jeśli zaproponują mi posadę ibn Shaggatha!
– No i…? – popatrzyła na niego z kpiną.
– No właśnie! Jak mam TO osiągnąć, jeśli usnę na sto ekcji*?! [*ekcja – sześćdziesiąt lat (przyp. autora)]
– A jak masz zamiar osiągnąć to teraz? – złośliwie uśmiechnęła się rozmówczyni maga.
Kreol z mrocznym wyrazem twarzy pogładził kędzierzawą brodę. Wyglądało na to, że nie robił jeszcze żadnych planów – w końcu najważniejsze jest zacząć, a reszta w rękach bogów.
– Uwierz mi, przyjacielu, że teraz nie mamy najmniejszej nawet szansy. Co możesz przeciwstawić obecnemu Lengowi? Armię imperatora? A czy młody Lugalbanda pozwoli wysłać swoich żołnierzy nie wiadomo gdzie, tylko w imię twojej ambicji? Gildię magów? Większość jej członków to albo młodzieniaszkowie, którzy jeszcze niewiele potrafią, albo zgrzybiali, zdziecinniali starcy. Nie ma wśród nich nikogo, kto choć częściowo by ci dorównywał, a ci nieliczni, którzy mogą stawić ci czoła… na przykład, ten Troy…
