Manfred, angielski bulterier, dreptał bezgłośnie przy nogach Gabriela, ciesząc się na swój sposób porankiem, ogrodem i pachnidłami. Terier, z implantem pielęgniarki, za kilka chwil miał asystować Gabrielowi przy drobnej operacji.

Gabriel wspiął się po chmurzastych, opałowych stopniach Jesiennego Pawilonu i wszedł do środka. Zwrócony ku wejściu usiadł na ławce z czarnej miękkokrystalicznej ceramiki. Tworzywo, reagując na ciepło ciała, poddało się i dostosowało do kształtu człowieka. Manfred skulił się u jego stóp i ziewnął. Gdzieś w pobliżu ranny ptak odezwał się niepewnie.

— Otworzyć — powiedział Gabriel.

Okiennice rozsunęły się bezgłośnie, wpuszczając perłowy świt. Kwietne wonie przeniknęły do wnętrza cichego budynku. Jesienny Pawilon zawierał pomieszczenia zaprojektowane przez pierwotne daimony Gabriela. Ta ośmioboczna komnata zawdzięczała swój wystrój Horusowi. Jej ściany pokrywała ceramiczna mozaika z Warsztatów Illyriańskich w kolorach osikowożółtym i klonowopurpurowym, przedstawiająca sceny żniwne z okresu przedindustrialnego. Dobrotliwa Demeter przyglądała się pracom polowym z plafonu osadzonego w klasycznym rokokowym gipsowym fryzie. Bezpretensjonalne stoły pod oknami wykonano z kutego żelaza. W antycznych wazach umieszczono suche bukiety, które drgały w nie istniejącym wietrze.

Na ścianie wisiał olejny autoportret Horusa — skupiona twarz Gabriela niezwykle smutna i zrównoważona, burza krętych miedzianych włosów, lekko zmarszczone brwi. Horus aprobował to, na co patrzył. Zadziwiający błękit tęczówek oczu oryginału był na portrecie nieco przygaszony, a mongolskie fałdy wokół oczu — oznaka mądrości — podkreślone.

Gabriel, napawając się widokiem, obserwował, jak wirująca kula wprowadza do ogrodu poranek. Dotyk fotonów sprawiał, że z walcowatych kwiatostanów dziewannopodobnych roślin wystrzeliwał pyłek. Dryfujące cząsteczki żarzyły się w świetle wschodzącego słońca.

Jutrzenka w złocistych sandałach, pomyślał Gabriel strofami Safony. Następna myśl odpłynęła z pyłkiem kwiatów, nim udało mu się ją pochwycić.



4 из 428