
Wszystko to miało być subtelniejsze i bardziej rzeczywiste niż sama rzeczywistość. W prawdziwym świecie nie dostrzegano niektórych precyzyjnych elementów, a Gabriel chciał zostać dostrzeżony. Starannie zaprogramowany wygląd oraz pewna przesada w konstrukcji wizualnych i dotykalnych aspektów miały wywołać wrażenie czegoś ponadrzeczywistego, Zrealizowanego.
W tym celu Gabriel poleciał do swego zacumowanego jachtu Pyrrho. W pomieszczeniu zerowego ciążenia nałożył pęta i mikrowatowym laserem kazał skanować nieustannie swą twarz — rzeczywisty jej wygląd transmitowano do skiagénosa, którego mimika miała oddawać wyraz twarzy Gabriela. W stanie nieważkości mógł poruszać swym rzeczywistym ciałem synchronicznie ze skiagénosem, by wzmocnić iluzję i zwiększyć wrażenie naturalności jego zachowania.
Będą to obserwować najważniejsi ludzie z Logarchii. Gabriel nie miał zamiaru ich rozczarować.
Wszedł do oneirochrononu i polecił swemu reno, by nawiązało łączność tachliniową z Ziemią2. A w wirtualnym apartamencie, który zbudował w Persepolis-śnie zmaterializował swego skiagénosa. Rozejrzał się po pomieszczeniu: meble, zasłony, wszystko takie, jak zapamiętał. Służący-cienie w postaci dwunożnych baśniowych zwierząt podeszli do niego, uruchomieni jego obecnością. W rogu zamarł oneirochroniczny kwintet, oczekując rozkazu, by rozpocząć grę.
Gabriel przejrzał liberie służących i upewnił się, że pasują na ich nieczłowiecze kształty. Podczas poprzedniej Promocji służący nie byli zwierzętami.
