Obecne postacie (pomarańczowy, pręgowany kot, pasiasty oliviański tetrapus i jasnooka wydra) to późniejszy kaprys. Sprawdził, czy futro zwierząt jest odpowiednio ciepłe, miękkie i sprężyste; kiedy je głaskał, wydawało nawet elektrostatyczne trzaski. Potem zajął się kwintetem. Zainicjował grę, dokonał pomiaru parametrów, dostroił instrumenty. Utwór i sposób jego wykonania zapożyczony został od kameralistów z Rezydencji Gabriela. Muzycy w białych perukach ubrani byli w stroje dworskie z osiemnastowiecznej Wenecji.

Wszystko zdawało się gotowe. Gabriel zamroził akcję, po czym opuścił apartament, wychodząc przez rzeźbione jadeitowe drzwi.

Drzwi prowadziły do pałacu Dariusza I, do podziemnego korytarza istniejącego zarówno w rzeczywistości, jak i w oneirochronicznym Persepolis. Pierwszą osobą, którą Gabriel zobaczył i rozpoznał, okazała się Therápōn Protarchon Akwasibo. Służyła pod Gabrielem przed dziesiątkami lat, gdy Gabriel był świeżo upieczonym, bardzo młodym Aristosem.

Jutro natomiast Akwasibo sama stanie się Ariste.

Smukłe ciało dziewczyny okrywała suknia z luster w kształcie rombów. Wypolerowane płaszczyzny odbijały światło niewidzialnych reflektorów, rzucając na ściany złote błyski. Jej etiopskie oczy ozdabiał antymon, a szyja, długa i giętka na wzór Nefretete, była (o ile Gabriel pamiętał) taka sama, jak u rzeczywistej Akwasibo. Na czole tkwiło osadzone płasko lusterko w kształcie rombu, a dwa podobne zwisały z jej uszu.

— Pozdrowienia, Gabrielu Aristos. — Przyjęła Postawę Formalnego Szacunku.

Gabriel uniósł dłoń.

— Witaj, nowa nieśmiertelna.

Uśmiechnęła się. Gabriel objął ją i pocałował na powitanie. Jej oddech-sen pachniał pomarańczą, a usta-sen zdawały się lekko wibrować. Efekt dość przyjemny.

— Idziesz na przyjęcie? — spytał Gabriel.

— Tak naprawdę, szłam, by spotkać się z tobą. Miejskie reno powiedziało mi, że przybyłeś, więc przyszłam natychmiast.



7 из 428