
Jest. Obszar-winowajca zapulsował na różowo i wypadł z sieci. Mdłości ustąpiły. Skade poczuła się znacznie lepiej.
Pozostała w niej złość na samą siebie, na własną beztroskę. Działając w terenie, robiąc częste wypady na terytorium wroga, nie pozwoliłaby sobie na czekanie do ostatniej chwili z tak drobną korektą neuronalną. Stawała się niedbała, a to niewybaczalne, zwłaszcza teraz, gdy statek wrócił, co dla Matczynego Gniazda mogło się okazać nawet ważniejsze od ostatnich kampanii wojennych.
Poczuła się żwawiej. Znów była dawną Skade. Po prostu potrzebowała czasem odkurzenia i wyostrzenia.
[Skade, bądź ostrożna. Temu statkowi przydarzyło się coś bardzo dziwnego]
Głos, który słyszała, był głosem kobiety, cichym, zamkniętym tylko w jej czaszce. Odpowiedziała subwokalnie:
Wiem.
[Zidentyfikowałaś go? Wiesz, który to z tamtych dwóch?]
Galiany.
Skade obleciała go całkowicie i teraz miała w okolicach wzrokowych kory mózgowej trójwymiarowy obraz statku, otoczony ejdetycznymi objaśnieniami, przesuwającymi się, gdy z kadłuba statku wyciągano coraz więcej informacji.
