
— Dlaczego mi to mówisz? — spytała Skade.
— Jak to po co? Żeby cię przestraszyć.
Skade była jednak na to za sprytna.
— Nie. Musi być inny powód. Chcesz dać mi do zrozumienia, że możesz być użyteczny.
— Co takiego? — pomrukiwał z rozbawieniem.
— Mogę cię natychmiast zabić. Przecież ostrzeżenie już zostało przekazane.
Gdyby Galiana mogła się poruszyć czy choćby mrugnąć, wysłałaby znak, że się na to zgadza. Chciała umrzeć. Jaki cel miałoby teraz jej życie? Clavain odszedł. Felka odeszła. Teraz to pewne. I pewne jest również to, że żadne sztuczki Hybrydowców nie zdołają uwolnić jej od tego paskudztwa w głowie.
Skade miała rację. Galiana wykonała swoje zadanie, spełniła ostatni obowiązek wobec Matczynego Gniazda. Gniazdo wiedziało, że wilki czyhają i najprawdopodobniej zbliżają się, czując ludzką krew.
Nie miało sensu trzymanie jej dłużej przy życiu. Wilk przez cały czas będzie czekał na okazję ucieczki z jej głowy, choćby Skade wykazała nadzwyczajną czujność. Matczyne Gniazdo mogło czerpać z tego jakąś naukę, dostać drobną wskazówkę co do ich motywów czy słabych miejsc, ale potworne skutki takiej ucieczki przeważały ewentualne korzyści.
Galiana o tym wiedziała. Tak jak wilk miał dostęp do jej wspomnień, tak ona, za pomocą nieznacznego i może specjalnie zainicjowanego procesu wstecznej kontaminacji wyczuła część jego własnej historii. Nic konkretnego, nie potrafiłaby tego nawet zwerbalizować. Wyczuła jednak odwieczną litanię chirurgicznych ludobójstw, strasznych procesów czyszczenia etnicznego, przeprowadzanych wśród kolejnych gatunków rozumnych. Pamięci były przechowywane z biurokratyczną skrupulatnością przez miliony lat czasu galaktycznego, a każda nowa zniszczona cywilizacja stanowiła jedynie zapis księgowy. Galiana wyśledziła okazjonalne, gorączkowe wymazywanie, selekcję zapoczątkowaną z niepożądanym opóźnieniem. Wyśledziła nawet rzadkie przypadki brutalnej ingerencji, gdy wcześniejszych selekcji nie przeprowadzono zadowalająco.
