Proksy zbadał odczyty i odchylił się od kasety, najwyraźniej usatysfakcjonowany. Antoinette na chwilę zamknęła oczy… i zaraz tego pożałowała. Proksy znów się zbliżył do displeju, wysuwając delikatny manipulator.

— Na twoim miejscu bym tego nie…

Proksy wklepał komendy w panel odczytu. Pojawiły się rozmaite wykresy, niespokojne jaskrawoniebieskie sinusioidy i drżące histogramy.

— To nie wygląda prawidłowo — oznajmił proksy.

— Co?

— Tak jakby ten człowiek już nie ży…

— Niech panienka wybaczy… — rozległ się nowy, tubalny głos.

Antoinette zaklęła w duchu. Kazała Bestii milczeć podczas swojej rozmowy z proksym. Ale może powinna raczej poczuć ulgę, że Bestia nie posłuchał akurat tego rozkazu.

— Co jest, Bestio?

— Odbieramy transmisję, panienko. Skierowana wąskim promieniem prosto do nas. Z Idlewild.

Proksy drgnął.

— Czyj to głos? Chyba mówiła pani przedtem, że jest pani sama.

— Jestem sama — odparła. — To tylko Bestia, podosoba mojego statku.

— Proszę jej powiedzieć, żeby zamilkła. A transmisja z Idlewild nie jest do pani. To odpowiedź na pytanie, które wcześniej wysłałem…

Bezcielesny głos znów zadudnił:

— Transmisja, panienko?…

— Odtwórz ją. — Uśmiechnęła się.

Proksy nie zwracał już uwagi na kasetę. Bestia przerzucił transmisję na szybę hełmu Antoinette i dziewczyna miała teraz wrażenie, że Żebrak stoi pośrodku ładowni. Przypuszczała, że również pilot otrzymuje dane telemetryczne od jednego z kutrów. Żebraczką była kobieta, jedna z Nowych Starszych. Antoinette patrzyła, jak zwykle zaszokowana, na osobę autentycznie starą. Kobieta miała na sobie wykrochmalony fartuch i zakonny habit z motywem płatku śniegu — emblematem Hospicjum; jej wspaniałe żylaste, starcze dłonie stykały się na brzuchu.



30 из 394