
Pamiętam o wilkach.
[Dobrze, Skade, my też. I nie wątpimy, że wilki również o nas nie zapomniały]
Poczuła, że Rada Nocna wycofuje się do maleńkiej, nie dającej się zlokalizować kieszonki w jej głowie, gdzie poczeka do następnego razu.
Skade przybyła na mostek „Nocnego Cienia”, świadoma, że jej grzebień pulsuje żywą czerwienią i szkarłatem. Mostek — sferyczne, pozbawione okien pomieszczenie wewnątrz statku — mógł swobodnie pomieścić pięciu czy sześciu Hybrydowców. Teraz byli tu tylko Clavain i Remontoire, jak wtedy, gdy stąd wychodziła. Obaj leżeli w hamakach akceleracyjnych, zawieszonych pośrodku sfery; podłączeni do szerszego sensorycznego środowiska „Nocnego Cienia”, oczy mieli zamknięte. Z ramionami skrzyżowanymi na piersiach sprawiali absurdalne wrażenie ludzi zrelaksowanych.
Skade stała bez ruchu, a pokój wyrzucił dla niej osobny hamak, który otoczył ją ochronną siecią lianopodobnych pnączy. Leniwie zaczęła przeszukiwać umysły mężczyzn. Remontoire był dla niej całkowicie otwarty, nawet granice partycji Ścisłej Rady wydawały się zaledwie liniami demarkacyjnymi, a nie bezwzględnymi barierami. Jego umysł był jak miasto ze szkła, gdzieniegdzie przydymionego, lecz wszędzie przenikalnego. Widzenie za ekranami Ścisłej Rady to pierwszy trik, jakiego nauczyła ją Rada Nocna. Umiejętność okazała się użyteczna nawet wtedy, gdy Skade weszła w skład Ścisłej Rady. Nie wszyscy członkowie Ścisłej Rady mieli dostęp do tych samych tajemnic — przede wszystkim istniało Wewnętrzne Sanktuarium — ale Skade wiedziała o wszystkim.
Czytanie umysłu Clavaina było trudniejsze. To ją frustrowało, fascynowało i niepokoiło. Jego implanty neuralne miały znacznie starszą konfigurację niż u innych Hybrydowców i Clavain nigdy nie pozwolił na ich modyfikację.
