Stopniowo Skade dostrzegała w tym sens. Przecież w istocie nie kłamała Galianie, lecz cieniowi poprzedniej Galiany. Potem jedno kłamstwo wymuszało następne. Dlatego Clavain i Felka nigdy nie dowiedzieli się o tamtych rozmowach.

Skade wycofała sondy umysłowe i ustaliła rutynowy poziom bliskości. Dała Clavainowi dostęp do swych powierzchniowych wspomnień, do swych trybów percepcji zmysłowej i do emocji, albo raczej do ich subtelnie zafałszowanej wersji. Równocześnie Remontoire widział dokładnie tyle, ile się spodziewał, ale Skade zmodyfikowała to odpowiednio do swoich potrzeb.

Hamak akceleracyjny przesunął ją ku centrum sfery, w pobliże tamtych dwóch mężczyzn. Złożyła ręce pod biustem, opierając je na wygiętej płytce kompnotesu, który nadal szeptał swoje odkrycia do trwałej pamięci Skade.

Clavain potwierdził swoją zdalną obecność.

[Skade, to miło, że do nas dołączyłaś]

Clavain, wyczułam zmianę w naszej gotowości ataku. Mam wrażenie, że ma to coś wspólnego ze statkiem Demarchistów.

[To coś bardziej interesującego. Spójrz]

Clavain przekazał jej jeden koniec linii danych ze statkowej sieci czujników. Skade wydała polecenie swoim implantom, by odwzorowały dane do jej sensorium, stosując zwykłe filtry i opcje.

Miała przyjemne wrażenie dyslokacji. Jej własne ciało, ciała mężczyzn, pomieszczenie, w którym się unosili, wielkie, smukłe czarne jak węgiel czółno „Nocnego Cienia” — wszystko to przesunęło się w niematerialność.

Wielki jowiszowiec wisiał przed nimi otoczony ruchomą, skomplikowaną geometrycznie chmurą stref zabronionych i bezpiecznych przejść. Wściekła chmara platform i wartowników śmigała wokół planety na ciasnych orbitach precesyjnych. Bliżej, choć niewiele, znajdował się statek Demarchistów, za którym gonił „Nocny Cień”. Dotykał górnej warstwy atmosfery Mandarynkowego Marzenia i już zaczynał się jarzyć. Nurkując w atmosferę, szyper ryzykował, miał jednak nadzieję, że się schowa w kilkusetkilometrowej warstwie obłoków.



43 из 394