W okresie pokoju najbezpieczniej i najłatwiej byłoby zbadać statek na miejscu, tam gdzie dryfował w kosmosie na skraju układu. Istniało jednak zbyt duże ryzyko, że zauważą to Demarchiści, i inspekcję należało przeprowadzić po kryjomu. Doskonale się do tego nadawało Matczyne Gniazdo — było odpowiednio wyposażone do przyjmowania skażonych statków.

Przedtem jednak należało zachować ostrożność, wymagającą sporej pracy w otwartym kosmosie. Najpierw serwitory usunęły silniki, odcinając laserem dźwigary, mocujące je po obu stronach zwężającego się stożkowato kadłuba światłowca. Źle pracujący silnik mógł zniszczyć Matczyne Gniazdo; nie można było do tego dopuścić, więc, dopóki nie zostanie wyjaśniona przyczyna katastrofy statku, Skade nie chciała ryzykować. Równocześnie Skade kazała rakietom-ciągnikom przyholować kawał czarnego, niesublimowanego lodu kometarnego, potem serwitory obłożyły nim kadłub warstwą metrowej grubości. Szybko się z tym uporały, a przy tym ani przez chwilę nie dotknęły bezpośrednio kadłuba. Początkowo statek był ciemny — teraz stał się niesamowicie czarny.

Skade wystrzeliła w lód zaczepy, w wielu miejscach kadłuba zakotwiczając rakiety-ciągniki. Ponieważ podczas holowania statku lód miał wytrzymać wszystkie naprężenia, Skade musiała przyczepić tysiąc ciągników, by nie dopuścić do przedziurawienia lodowej warstwy. Gdy wszystkie rakiety zostały odpalone, powstał zachwycający widok — tysiąc zimnoniebieskich płomyków wystrzeliło z czarnego, skręconego w spiralę rdzenia dryfującego statku. Skade utrzymywała niewielkie przyśpieszenia, bardzo dokładnie wyliczone: potrzebna była tylko jedna wspólna korekta przed końcowym przybyciem do Matczynego Gniazda. Odpalenie silników korekcyjnych zsynchronizowała ze ślepymi plamkami pokrycia sensorycznego Demarchistów. Demarchiści w ogóle nie podejrzewali, że Hybrydowcy wiedzą o tych ślepych plamkach.



6 из 394