
Siedział w pierwszej ławce wcale nie z powodu krótkiego wzroku. Lubił pchać się nauczycielom do oczu - a Lidka, przeciwnie, wcale tego nie lubiła, ale nie miała wyboru; nie bez powodu nazywano ją Chucherkiem. Była najmłodszą osóbką w najmniej licznej klasie, i niekiedy jej samej wydawało się, że jest najmniejsza na świecie. „Późne dziecko”, „dziecko z granicy ryzyka”, „ostatnie dziecko cyklu”. W pierwszym dniu nauki posadzono ją za pierwszą ławką, pod nogi trzeba było jej podstawić maleńki stołeczek, a pod siedzenie poduszkę. „Lida jest maleńka, nie krzywdźcie jej”. „Lida jest od was młodsza, zostawcie ją w spokoju”. Od tego czasu minęło dziewięć lat, ale niewiele się zmieniło.
- Panowie licealiści, pięć minut do dzwonka. Igorze, o co chcieliście spytać?
Igor wstał:
- Michaile Feoktistowiczu, czy można dokładnie przepowiedzieć datę mrygi?
Znieruchomieli nawet ci, którzy zaczęli się niespokojnie wiercić w oczekiwaniu na przerwę. Lidka skuliła się, a jej ołówek drgnął i nagłym sztychem przekreślił całą kartkę.
Feo podniósł na Igora spojrzenie mądrych, wyblakłych oczu.
- Po pierwsze, Igorze, nie mówi się mryga, a apokalipsa. Po drugie, takich prognoz po prostu nie ma. To obliczone na idiotów szamaństwo, histeria i mistyfikacja. Weźmy, na przykład, ten ostatni skandal w telewizji. Wy, jako inteligentni, młodzi ludzie, oczywiście nie oglądacie takich nędznych programów... Na oczach widzów zdarzyło się tam samospalenie. Do udziału w programie dopuszczono młodzieńca charakteryzującego się w dość oczywisty sposób sporą odchyłką od normy psychicznej... co nie powinno nikogo dziwić, ponieważ podobne programy skupiają wokół siebie debilów... nawóz, wybaczcie wyrażenie, przyciąga muchy... Możecie uwierzyć staremu człowiekowi - przed każdą apokalipsą zaczyna się swojego rodzaju psychoza. Ludzie, którzy uważają się za inteligentnych, nie mogą się temu poddawać. Dokładne przepowiadanie daty, a tym bardziej zapewnienia, że ta apokalipsa będzie - jak to mówią - ostatnia i ostateczna, nie ma żadnych podstaw, ponieważ...
